uwolnić anioła co to jest
Definicja: fragmenty książki Uwolnić anioła mojego autorstwa słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy "Uwolnić anioła"

Słownik: fragmenty książki " Uwolnić anioła" mojego autorstwa
Definicja: „Uwolnić anioła” to nie następna banalna powieść dla nastolatków. Młodzi bohaterzy starają się odnaleźć sedno życia i własne miejsce w pełnej niedomówień i fałszu rzeczywistości.
Laura po tragicznej śmierci matki przeżyła załamanie. Pragnąc zapomnieć o przeszłości ucieka w inne towarzystwo i ze skromnej dziewczyny wymienia się w pozbawioną uczuć, fałszywą i nie stroniącą od imprez osobę ,wg stereotypowo myślącej większości, będącej odpowiednikiem dzisiejszego złego młodego pokolenia. Zapomina o najbliższych i brnie dalej w sieć obłudy i nienawiści.
Czy Mariuszowi, dawnemu przyjacielowi dziewczyny uda się przywrócić jej prawdziwą, zatraconą część duszy? Przed bohaterem długa droga, lecz kto powiedział, iż marzenia nie mogą się spełnić? Trzeba tylko mocno wierzyć... czasami bardzo, bardzo mocno gdy droga do ich spełnienia jest nadzwyczajnie długa i trudna…


Prolog
Siedzieli na ławce, patrząc na wielobarwne, spadające z drzew liście i podziwiając uroki jesieni. Promienie słońca raziły ich prosto w oczy, lecz im to nie przeszkadzało. Byli „wielbicielami natury i wyznawcami marzeń”, jak nazywali siebie wielokrotnie w czasie rozmów pełnych tajemnic, jakże drogim im sercom. Zamknęli oczy i rozkoszowali się chwilą, którą na zawsze chcieli schować do kącika wspomnień swej duszy . Ona i on-dwoje trzynastolatków zbyt poważnych jak na swój wiek. Oboje mieli na nogach czarne trampki z czerwonymi sznurówkami, a na plecakach naszywkę- „carpe diem!!!”. Ludzie spacerujący po parku z zaciekawieniem spoglądali na tą nieprzeciętną dwójkę, dla której inni wokół nagle przestali istnieć. Liczyła się tylko chwila-jakże piękna, pachnąca trawą i dająca się wychwycić tylko dla nielicznych. Laura z błogim uśmiechem na ustach oparła głowę o ramię swego wieloletniego przyjaciela. Mariusz poprzez chwilę przyglądał się swej towarzyszce, a po chwili zapytał: „O czym myślisz?”
Dziewczyna na chwilę otworzyła oczy i powiedziała: „Myślę o tym, jak piękny jest mój świat, którego nikt nie jest mi w stanie zabrać”.
kolejnego dnia świat ten zniknął w ciemnościach zdarzeń i konsekwencjach przyszłości…



Rozdział 1
Ze snu wyrwał ją jakże bolesny dla jej uszu dźwięk budzika. Otworzyła oczy i poczuła mocny ból głowy. Próbowała wstać, ale nogi odmawiały jej posłuszeństwa. Konsekwencje wczorajszej imprezy u Maksa dawały o sobie znać w bardzo niemiły sposób. Mimo cierpień związanych ze wstawaniem, Laura nie żałowała zarwanej nocy spędzonej na tańcach i zabawie w gronie przyjaciół. Umiarkowana dawka alkoholu pozwoliła jej wyluzować się i poczuć wolność i lekkość, jakiej dawno nie doznała. Z uśmiechem na ustach przypominała sobie swój taniec na środku parkietu i pełne uznania spojrzenia znajomych. Serce zabiło jej mocniej, gdy poczuła na sobie wzrok najprzystojniejszego chłopaka w szkole- Tomka. Poczuła się królową świata, gdy poprosił ją do tańca i bawili się wspólnie do końca wieczoru. Ich ciała poruszały się w rytm szybkiej, pulsującej muzyki dobiegającej z głośników. Nagle ich usta zetknęły się w zbyt (zdaniem lekko speszonej Laury) namiętnym pocałunku. Dziewczyna poczuła falę gorąca ogarniającą ją z ogromną siłą i przeszywające dreszcze na całym ciele. Mimo zawstydzenia i lekkiego rozczarowania, ponieważ jakaś dawna cząstka jej samej nie tak wyobrażała sobie ten istotny okres w życiu każdej dziewczyny, odwzajemniła pocałunek i wydawało jej się, iż stoi na szczycie góry szczęścia. „To było niesamowite”- pomyślała Laura otwierając szafę w poszukiwaniu odpowiednich ciuchów na dzisiejszy dzień. Po chwili namysłu wybrała granatowe, obcisłe dżinsy, które świetnie podkreślały jej smukłą sylwetkę i niebieską bluzkę z dekoltem w łódkę. Odgarnęła ciemne blond włosy sięgające do ramion i wzięła się za makijaż. Nałożyła czarny tusz na własne i tak długie rzęsy i podkreśliła ogromne piwne oczy czarną kredką. Przyjrzała się swojemu odbiciu i powiedziała: „Jesteś piękna, Lauro”. Zeszła po cichu po schodach, starając się nie budzić taty i ośmioletniego brata. Nie chciała psuć sobie nastroju, patrząc na ich pytające spojrzenia i oczy przepełnione smutkiem. W tych momentach przypominała jej się mama. Laura nie chciała dłużej rozpamiętywać. Uważała, iż dopiero dopiero co pokonała chaos swej duszy.
Trzy lata temu 16 października nastąpił dzień, który na zawsze wymienił życie jej rodziny. Wracała ze szkoły, gdy spostrzegła wypadek niedaleko jej domu. Nagle ujrzała biegnącego w jej stronę ojca. Jego spojrzenie przepełnione było bólem, który wlał w jej serce niepokój i przeczucie, które pozbawiało ją tchu.
-Mama, ona…o mój Boże…nie żyje!
Laura poczuła się jak w filmie i zrobiło jej się ciemno przed oczami. Osunęła się na ziemię, krzycząc:
-Nie! To nie może być prawda! Mój świat…tato, zrób coś!
-Córeczko, nie płacz, to był wypadek. Mama przekroczyła szybkość…Boże…nie płacz! Wszystko będzie dobrze.
Laura biła głową o ziemię. Chciała zniknąć, pragnęła zamknąć oczy i przeczekać niedobry sen, który okazał się rzeczywistością.
Ze straszliwych wspomnień wyrwał ją sygnał informacje SMS.” Co robisz, kotku? Ja już jestem z chłopakami w szkole. Wiesz, mieliśmy kilka spraw do załatwienia ;-). Pozdro, Tomek” –brzmiała treść SMS-a. Laura z rozmarzeniem przeczytała informacja ok. 30 razy i w podskokach wybiegła z domu. ”Kocha mnie! Tomek mnie kocha!”- chciała obwieścić całemu światu. Czuła iż zyskuje coś, na czym tak bardzo jej zależało. Najprzystojniejszego, najodważniejszego chłopaka w szkole, podziw kolegów i szacunek wszystkich, ponieważ z etykietą dziewczyny Tomka nikt nie będzie w stanie jej podskoczyć ”Maleńka, jesteś ogromna” –powtarzała sobie w momencie półgodzinnej drogi do szkoły. Nagle rozmyślanie przerwało jej nieoczekiwane zderzenie z piegowatym blondynem o ogromnych, niebieskich, rozmarzonych oczach, lekko zadartym nosem i spojrzeniem pełnym wrażliwości i inteligencji, a dla bardziej spostrzegawczych również radości na skutek ujrzenia dziewczyny.
-Hej…yyy, Laura, uważaj! Yyy, nic ci…yyy, nie jest?- zapytał dość nieporadnym głosem pełnym jęku
-Spadaj! Poradzę sobie! Nie mam siedmiu lat.
Mariusz. Najwieksza oferma w szkole i dziwak jakich niewiele. Samotnie spędzający godziny pod wielim ,rozłożystym dębem będącym chlubą szkoły. Opiekujący się kwiatami, nie mający nic do powiedzenia (oprócz tego co było zadane) tchórzliwy i „inny” niż pozostali. Odludek, „alien”, przybysz z obcej planety. Kompletne zero. „Jak ja mogłam się z nim kiedyś zadawać? ”
Dziewczyna nie pojmowała .W głowie miała strzępki wspomnień z lat dziecinnych, pełne uśmiechu i szczęścia. Niemądre obietnice w parku , zgubioną naszywkę z napisem „carpe diem!” i oślepiające promienie słońca. Jakaś zadra w sercu kazała jej jak najszybciej uciekać od tego chłopaka istniejącego w jej przeszłości. Aczkolwiek nie zdawała sobie z tego sprawy, Mariusz przypominał jej czasy, gdy żyła mama i była szczęśliwa faktycznie. Bez udawanego zachowania, sztucznych przyjaciół i drogi fałszu, na którą coraz bardziej wkraczała…
Mariusz poprzez jakiś czas stał i w zadumie wpatrywał się w uciekającą Laurę. W głowie kłębiło mu się tys. pytań. ”Czy jestem aż taki beznadziejny? Dlaczego ona mnie nie zauważa? Czy nie pamięta o dawnej przyjaźni?- myślał pogrążony w smutku. Tak bardzo mu zależało. Na spojrzeniu dziewczyny, normalnej rozmowie i jakimś znaku, iż pamięta. Pamięta o przeszłości i nie uważa go za śmiecia, jak mówili o nim jej nowi znajomi. Wszyscy twierdzili, iż jest taka jak oni. Bezwzględna, pełna nienawiści i znęcającą się nad słabszymi i przeciętnymi. Imprezowiczka i nowy nabytek Tomka, który zaliczał wszystkie własne dziewczyny a później je porzucał. Laura- nowa suczka wśród nich. Mimo tego wszystkiego Mariusz nadal wierzył w jej dobro. „Ona jest zagubiona. Śmierć matki, załamanie, to wszystko wywołało, iż nie wiedziała co ze sobą zrobić. Ci ludzie to wykorzystali, a on zrobi wszystko, aby odzyskać dawną Laurę. Uśmiechniętą, pełną szczęścia i z niebanalną wyobraźnią.” Kochał ją…mimo wszystko. Nawet gdy będzie wobec niego bezwzględna i okrutna, nawet gdy cały świat odwróci się od niej, wciąż będzie darzył ja uczuciem.” Pomogę jej. Zrobię wszystko, aby ją odzyskać i aby ona odnalazła siebie”- z takim postanowieniem Mariusz ruszył do szkoły nie wiedząc, jak długa i trudna będzie droga do celu…


Kilka rozdziałów później
Mimo wielkiej ulewy Mariusz wybrał się na spacer ulicami miasta. Wszędzie było pusto, lecz jemu to nie przeszkadzało. Od kilku dni unikał ludzi. Czuł wyraźną obojętność i pustkę.
Nagle ujrzał ją. Szła w deszczu, ze spuszczoną głową i pogrążona w rozmyślaniach. Zmierzała w jego stronę, nieświadoma jego obecności. Wszędzie było pusto, a jedynym dźwiękiem były krople deszczu spadające na chodniki. jakichkolwiek ludzi oprócz ich dwojga. Mariuszowi serce zabiło mocniej. Zaskoczona czyjąś obecnością Laura podniosła głowę. Utkwiła oczy pełne łez w twarzy chłopaka i na okres pojaśniała. Ostrożnie, w obawie przed odtrąceniem, przytuliła go i szybko zawstydziła się swej odwagi. Utkwiła wzrok w kałuży i cicho powiedziała : „Mariusz…jestem śmieciem. Jestem nikim, ponieważ jak można nazwać dziewczynę, która rani wszystkich wokół i odurzona alkoholem dała się zaciągnąć do łóżka największemu podrywaczowi w szkole? Wykorzystał mnie, wykorzystał mnie tak okrutnie i zostawił. Nic dla niego nie znaczyłam, nic nie znaczę dla nikogo!”- Laura z trudnością wyrzucała z siebie następne słowa. Brzydziła się sobą. Swym zachowaniem pełnym podłości i bezmyślności, która poprowadziła ją do głupoty. W okolicy siebie miała dawnego przyjaciela i czuła wstyd, gdy przypomniała sobie te wszystkie chwile, gdy odrzucała jego pomocną dłoń. Teraz Mariusz przytulał ją, a ona miała przed oczami momenty z przeszłości, gdzie tak faktycznie była sobą. „Wtedy żyła mama”- ze smutkiem wspominała dziewczyna-„ lecz czy to oznacza, iż mimo jej braku nie mogłam pozostać taką jak dawniej? Dlaczego aż tak się zmieniłam?”
Nagle poczuła na swoich ustach dotyk warg Mariusza. Delikatny pocałunek chłopaka był jak dotyk płatków róży, który sprawił, iż dziewczyna poczuła ciepło na sercu.
-Moja kochana Lauro, nawet jeżeli będziesz będziesz mnie odtrącać, nawet jeżeli wszyscy się od ciebie odwrócą, nawet jęsli zło weźmie nad tobą górę, to ja i tak będę cię kochać. Wiem, iż w srodku pozostałaś tą sama dziewczynką, z którą spędzałem beztroskie chwile dzieciństwa. Zawsze będę cię kochać. Mimo wszystko.
Dziewczyna poczuła na swej twarzy łzy wzruszenia, bezradności i ogromnej potrzeby bliskości Mariusza, którą musiała odrzucić z racji na siebie i wszystko to, co zrobiła. Bała się, ze zrani przyjaciela jeszcze bardziej niż dotychczas. Szybko otarła łzy i odsunęła się nieznacznie , aby ująć w słowa najtrudniejszą, wynikająca z konsekwencji zdarzeń decyzję w jej życiu:
-Ja także cię kocham, lecz nie możemy być wspólnie. Nie po tym wszystkim co zrobiłam…nie zasługujesz na mą miłość, Mariuszu…kocham cię, lecz to zbyt niewiele , aby kiedykolwiek odwrócić zło, które się wydarzyło. Żegnaj na zawsze…-po tych wyrazach szybko uciekła, rozpryskując na wszystkie strony wodę w kałużach. Deszcz zaczął padać jeszcze bardziej, jak gdyby wiedział, co działo się w sercach tych młodych, dotkniętych poprzez okrucieństwo życia ludzi…


Epilog
Leżała na pięknej, mieniącej się barwami kwiatów łące. Czuła spokój i pełna nadziei rozglądała się wokół, , aby odpowiedzieć sobie na pytanie:” Czy jestem już w niebie?”. Nagle ktoś dotknął jej ramienia. Laura odwróciła się i zobaczyła mamę. Wyglądała tak jak przed wypadkiem- śliczna, uśmiechnięta i pełna ciepła, które zawsze dawało dziewczynie poczucie bezpieczeństwa. W jej oczach można było wyczytać troskę i obawę o los swego dziecka.
-Lauro, wracaj do domu. To jeszcze nie twój czas. Napraw własne błędy i zacznij wszystko od nowa. Musisz wrócić na ziemię, nie możesz tu zostać
-Mamo, ja nie chcę! Pragnę tu zostać! Bez ciebie nie potrafię się odnaleźć żyć tak jak kiedyś. Proszę, nie każ mi wracać-błagała Laura
-To Bóg każe ci wracać, kochanie. Takie jest życie i użytek. Twoim jest wrócić na ziemię i żyć, a moim tu pozostać. Pamiętaj, iż zawsze będę z tobą myślami. Póki jestem w twoim sercu, będę istnieć. Wszystko ma swój koniec i początek. Tj. twoja szansa i wykorzystaj ją najlepiej jak potrafisz, córeczko…
Postać matki zaczęła znikać, aż kompletnie rozpłynęła się w powietrzu. Laura usłyszała jak ktoś w oddali, jakby poprzez mgłę, woła ją. Niebiańska łąka znikła, pojawiła się ciemność i ciężkość powiek. Powoli, w obawie przed tym, co zobaczy, otworzyła oczy. Zobaczyła szpitalną salę, tatę, brata i babcię siedzących koło jej łóżka, z nadzieją wpatrujących się w jej twarz. W drzwiach stał również on. Z różą w ręku i z uśmiechem, który napawał ją optymizmem. Mariusz…ten niby zwykły, niepozorny, przeciętny dla innych chłopak. Dla niej niezwykły, nieprzeciętny i najważniejszy na świecie.” Kocham go...kochałam i będę kochać. Z nim zacznę wszystko od nowa. Dziękuję, mamo…”-rozmyślania przerwał jej ostry ból głowy. Przypomniała sobie wczorajszy dzień. Tabletki, które połknęła i błogość, którą czuła. Wczoraj chciała odejść, a dziś pragnęła naprawić własne błędy. Czuła, iż jej się uda. Z opieką rodziny, miłością Mariusza i wspomnieniem mamy w sercu, dla której zawsze znajdzie się tam miejsce. „ Musimy z pokorą przyjmować to, co los nam zsyła i żyć w zgodzie z samym sobą, nie zapominając o tym, co w życiu najważniejsze”- nabrawszy optymizmu uśmiechnęła się do najbliższych, a widząc ich jaśniejące twarze poczuła się tak jak kiedyś- szczęśliwa i pełna wrażliwości. Laura odnalazła siebie…teraz tylko pozostało jej zmienić drogę na którą wkroczyła, gdy jej życie traciło sedno. W myślach widziała zakręt z tablicą „Szczęście Prawdziwe” i zamierzała tam się udać. Bez względu na przeszłość, a z racji na przyszłość, która zapowiadała się obiecująco…


Ciąg dalszy nastąpi…

PS: Aktualnie pracuję nad rozwinięciem, którego na skutek ograniczonej ilości stron i nadmiaru pomysłów nie mogłam zamieścić. Moja wyobraźnia jest bardzo rozbudowana, dlatego prace nad ksiażką wymagają dużo czasu…

Pozdrawiam

Samanta Nowak- autorka książki „Uwolnić anioła”