pokój co to jest
Definicja: są. Miłość, przyjaźń, zdrada... Imprezy. I szkoła. Niezła mieszanka słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Pokój 46.

Słownik: Żyją tak, by łapać najlepsze chwile. Przecież są młodzi i do nich świat należy! Na bonus mieszkają w internacie, z dala od rodziców. Problemy? Owszem, są. Miłość, przyjaźń, zdrada... Imprezy. I szkoła. Niezła mieszanka...
Definicja:

Pomarańczowe słońce zachodziło już za szczyty gór. W powietrzu było czuć wyraźne naprężenie. Oczywiście, winny temu był imponujący czekoladowo- biały gmach, rozstawiony przy trzech innych budynkach, które wypadały przy nim dość blado i nijako. Bez wątpienia to właśnie ten wyniosły, brązowy bloczek wzbudzał największe kontrowersje. Nie wiecie, dlaczego? Musicie, więc, przyswoić sobie fakt, iż na pozór ten orzechowy galeriowiec to nie jakiekolwiek wyniosłe biuro, tylko Internat, w którym wielkie szczęście ma uczyć się nadzwyczajna młodzież-elita- z dala od zrzędzących rodziców i rodzeństwa...
To był następny dzień roku szkolnego. Wszystko aż krzyczało podekscytowaniem. Dajmy spokój sobie z edukacją! Jest piątek, do diabła. Mamy piętnaście lat, musimy zaszaleć- użyjmy sobie życia! Nareszcie jesteśmy młodzi. Róbmy to, na co mamy ochotę.
Co na to dorośli?
Po mahoniowych schodach kręcili się nauczyciele. To jasne, coś się dzieje. Pytanie tylko, co? Grzeczne, ułożone dzieci- to tylko pozory. Szykują następną zabawę? Może tym wspólnie urządzą maraton filmowy i aczkolwiek raz w życiu będzie spokój? Nadzieja matką niemądrych jest, lecz zawsze warto wierzyć.
O szklane ściany odbijał się śmiech dziewczyn z ostatniego piętra. To właśnie to piętro było w najwyższym stopniu rozchwytywane i wzbudzało najwięcej emocji.
Kształtem korytarz przypominał nie prostokąt, lecz kwadrat. Pięć pokoi oddzielały niewielkie schodki i palmy daktylowe w każdym kącie. Przy głównych schodach stała barierka- miejsce, gdzie uczniowie koczowali na warcie, wypatrując opiekunów i wychowawców. Inaczej, śmiertelnych wrogów.
W przesławnym pokoju numer czterdzieści sześć trwało błogie szaleństwo. Mieszanka charakterów współgrała doskonale do sytuacji- zbliżało się ogromne spotkanie z dala od nauczycieli. Pięknie.
Złapią ich? Oj, najwyżej będzie afera, ot, co. Byle, do licha ciężkiego, coś się dzieje!
Tak o tym wszystkim myślała Nina, leżąc wygodnie na łóżku. Malowała paznokcie na odcień miedzi i w głowie układała sobie plan spisku- ucieczki z Internatu. Trzeba jeszcze bardziej przekonywać Sarę, iż to dobry pomysł. Ile można mieszkać w miejscu, gdzie za każdym rogiem czają się ci wszyscy opiekunowie? Nawet małego drinka nie można się napić. Chociażby Redsa malinowego. To prawie jak sok. Czy ona nigdy z tym nie skończy?
Nina była nieokrzesana- główna opinia była taka, iż zbyt wiele kłamie i koloryzuje. Druga-, iż da się z nią porozumieć, lecz trzeba na nią uważać. No, i wreszcie trzecia- słynęła z dziwnych pomysłów. Jak np. ten z ucieczką.
-...Słuchaj, N.- powiedziała Oliwia do koleżanki. Uwielbiała zwracać się tak do swoich współlokatorek.- Dziś na imprezę ubierzesz coś brunatnego lub czerwonego- Przeczesała odruchowo suchą dłonią włosy. O czymś zapomniała?- To barwy miłości....
Oliwia miała blond włosy- sięgały jej do szyi. Miała potrzebę kochania i kontaktowania z płcią przeciwną. Swoim stylem życia denerwowała niekiedy ludzi- Szalona, uwielbiała skok adrenaliny i chwile zapomnienia.
- Okay.- Pokiwała głową Nina-, Mam pytanie, co do czasu wolnego. Jakie mamy plany na ten tydzień?
Sara podniosła ciemne oczy z nad rysownika. Najbliższe plany na ten tydzień? Oby nie było jakichkolwiek sprawdzianów- będą mogły skorygować skomplikowany plan ucieczki z Internatu, który opracowała z Niną. lecz czy to z pewnością dobry pomysł?
Z zadumy wyrwało ją ciche trzaśnięcie drzwiami. To Liza wyszła z łazienki i teraz stała w progu, wycierając mokre włosy ręcznikiem.
- Coś się stało?- Zapytała chrapliwym głosem, posuwając się kilka kroków dalej. Zakaszlała cicho kilka razy. Do licha, kiedy odzyska swój prawdziwy głos? Zgrabnym susem skoczyła na ogromny, lśniący parapet odgarniając długie, proste włosy. – No?
Jej zielone błyszczące oczy pasowały do mrocznych, ołówkowych wręcz brwi.
- L., Za to ty ubierzesz się w coś obcisłego i żeńskiego- Oliwia wycelowała palcem w przyjaciółkę.- aczkolwiek raz w życiu!
Panna L. Siedziała teraz na parapecie wielkiego okna, podziwiając w myślach zachwycające dech w piersiach góry i analizując precyzyjnie słowa Oliwii. Czy ona, na litość boską, zwariowała?
- Dajmy sobie spokój z obcisłymi ciuszkami...- Liza zeskoczyła z gracją z okna- Nina, pytałaś o plany tygodnia, tak?
Nina przytaknęła ruchem głowy. Może Liza ma do zaoferowania jakąś ciekawą propozycję jak można spędzić czas. O imprezie jutro można zapomnieć- jest już przecież dzisiaj.
- No cóż- Mówiła dalej Liza, teraz zdecydowanie bardziej głębszym i czystym głosem, niż dotychczas. Dziewczyny spojrzały na nią- przyciągała uwagę, o tak.- Lepiej zajmijmy się dzisiejszą imprezką... Musi być doskonale.
Nina odgarnęła niesforne kosmyki włosów za ucho. Dlaczego Liza uwielbia profesjonalizm? Niech, aczkolwiek raz, zda się na los!
Sara wstała ze sofy, rzucając niedbale na poduszki rysownik. Włożyła sobie dłoń we włosy i przeciągnęła się niczym kot. Dwie godziny temu odrobiły pracę domową, by teraz móc szybko naszykować się na imprezę.
Nie zrobiła nawet dwóch kroków, gdy do pokoju wpadły niczym dwie burze Laura- ich współlokatorka, która miała nadwagę i wiecznie zarumienione policzki i jej przyjaciółka- Weronika, która w tej chwili trzymała się za serce. Zmęczyła się, biegnąc.
- Co jest...?- Zaczęła Sara, lecz nie zdążyła już dokończyć. Nastąpił wybuch Laury:
- Nie będzie ŻADNEJ imprezy!- Krzyknęła- Nauczyciele czają się u dołu i nie śpią w tą noc. Jesteśmy skazani na ich towarzystwo poprzez całą dobę.
- Po naszych wybrykach można się było spodziewać kontroli- Dodała z rozgoryczeniem Weronika. Splotła ręce na piersi i stęknęła z niezadowoleniem.
- Trzeba powiedzieć chłopakom, by przyszli trochę później...- Mruknęła Nina, zastanawiając się nad całą sytuacją.
- Kobieto!- Huknęła prosto do jej ucha Laura- Zapomnij! Party nie odbędzie się, ani tereaz ani później... i już!
Liza puściła tę uwagę mimo uszu. Wzięła do ręki ultracienką Motorolę i otwarła klapkę. Wybrała z klawiatury dziewięć cyfr i przyłożyła słuchawkę do ucha.
- Co robisz?- Zaciekawiła się Oliwia, przyglądając się przyjaciółce.
- To, co do mnie należy- Oznajmiła Liza- Dzwonię do chłopaków. Konkretniej, do Alana.
- Moja krew- Uśmiechnęła się dziarsko Oliwia.
Ha!
- Nie!- krzyknęła Weronika- Nie możemy urządzić impre...
- Cicho sza- Przyłożyła palec do ust Sara, próbując powstrzymać się od śmiechu. To będzie nawet ciekawe zabawić się, a równocześnie uważać na wychowawców, polujących na uczniów jak wilki na własne ofiary! Zabroniony owoc smakuje najlepiej.
- Alan?- Powiedziała do słuchawki Liza- Słuchaj, będziecie musieli z chłopakami wymknąć się z waszego cudownego gniazdka i przejść do nas po rynnie, ponieważ nauczyciele czają się na własną smakowitą przynętę. Pamiętaj, dwudziesta druga. U Nas. Magiczny cyfr do otwarcia drzwi: cztery osiem trzy.- Podyktowała bez mrugnięcia okiem, po czym nacisnęła czerwoną słuchawkę i zamknęła klapkę.
Dziewczyny zaklaskały. Jak zabawa to zabawa!

***
Na korytarzu Edyta Markowska próbowała stanąć na palcach- musiała przejrzeć własną fryzurę w pozłacanym lustrze.
- Jak wyglądam?- Zapytała Annę, własną wysoką przyjaciółkę, która właśnie wyszła z pokoju. Spojrzała w lustro i wzruszyła ramionami.
- Dla mnie bomba.
Edyta wzięła powietrze z płuca i odetchnęła głęboko. Chwilę na ogromne wejście!
Dziewczyny stały za drzwiami, gdzie zaczynała się tajna impreza ich internatu. Muzyka grała na tyle głośno, by można było tańczyć, lecz także na tyle cicho, by nie zwabić przypadkiem nauczycieli.
W środku na razie bawiła się tylko trójka dziewczyn: Aga, Paula i Marta. Każda miała inny gust muzyczny. Na razie na parkiecie królowała muzyka Nelly Furtado.
- Dajcie rocka!- Zawołała Marta, podnosząc do góry puszkę Tigera.
Młodzież w Internacie nie piła alkoholu, jednak nie było ucznia, który nie piłby napoju Energetycznego- był to oczywiście niezastąpiony Tiger albo pospolity Red Bull- jednak ten pierwszy wygrywał za każdym wspólnie- był o sporo mocniejszy.
I nie chciało się spać, gdy upiło się choćby łyk tego cudownego napoju.
- Okres!- Zawołała Aga, szeleszcząc własnymi bransoletkami.- Gdzie są chłopcy? I reszta dziewczyn?
Otwarły się drzwi i do pokoju weszły Alicja, Nina i Klara. Rozejrzały się po wnętrzu. Alicja wrzasnęła:
- Nie ma żadnego boya?
Na to pytanie były w stanie odpowiedzieć pewne dziewczyny. Jednak stały one teraz na warcie przed barierką schodów ostatniego piętra, popijając napój. Liza podała telefon Sarze, a Sara- Oliwii.
- Zadzwonię do Pawła i spytam, gdzie są- Oświadczyła panna O., wybierając znany już na pamięć numer jej przyszłego chłopaka.
Przyszłego? Ee, tam. Już jest jej.
- Kochanie?- Powiedziała do słuchawki- Gdzie jesteście?
Sara wyjęła puszkę z rąk Oliwii i upiła kilka łyków. Zauważyła Annę i Edytę. Pomachała im lekko dłonią.
Oliwia zaklęła pod nosem. Komórka wyłączyła się- Sukces szybkiego rozładowania. zbyt wiele się gra w Dragon IA.
Panny E. i A. podeszły bliżej trójki dziewczyn ze szczęśliwymi wyrazami twarzy.
- Wchodzicie na party?- Sara wskazała palcem na pokój, gdzie trwała impreza.
Edyta pokiwała energicznie głową. Uśmiechnęła się szeroko, jednak po chwili jej kąciki ust opadły.
- Co to za hałasy?- Zapytała konspiracyjnym szeptem. Wydawało się, iż ktoś na zewnątrz chodzi po ścianach Internatu. Człowiek- pająk?
Dziewczynom zjeżyły się włosy na głowie. Serca biły im szybko, nierówno.
Nagle drzwi z pokoju, gdzie trwała balanga otwarły się i wyszły z niego imprezowiczki.
- To pewnie chłopcy!- Krzyknęła Klara, biegnąc w kierunku szyby. Sara zgodziła się z nią, kiwając powoli głową. lecz odjazd!
Liza wdrapała się na parapet. Aga i Marta pomogły jej je otworzyć na oścież. Gdy im się to powiodło, Liza wychyliła się do granic możliwości i zapytała z umiarkowaną głośnością:
- Chłopaki, to wy?
Odpowiedziała jej cisza. Było słychać, jak Nina przełyka ślinę ze zdenerwowania. Po chwili wszystkie dziewczyny usłyszały znajomy głos:
- To ja, Alan. Tu jest jeszcze Paweł, Kuba, cudny Przemuś, Mikołaj i Roger. W sumie nas sześciu. I mamy drabinę- Dodał z dumą.
- Dobra.- Zawołała cicho Sara- Wspinajcie się.
Jak na pięciu chłopaków, przystanęli do tego zadania szybko. Jako drugi, po Alanie- największym guru i największym łamaczu serc w Internacie- szedł Roger- narzucający duże tempo. Tak więc chłopcy wdrapali się na szóste piętro bez większych problemów. „Ogon” kończył Mikołaj, taszcząc za sobą coś dziwnego...
- Piwo?!- Wrzasnęła zszokowana Alicja. Dziewczyny aż sapnęły.
Roger uśmiechnął się z satysfakcją.
- Taa- Przytaknął Paweł- Piwo. Jak mamy się bawić, to potrzebny nam dopalacz.
Marta pokręciła z niedowierzaniem głową.
- Odbiło wam to!- Krzyknęła, obracając się wokół własnej osi. Chłopacy są tacy puści!
- Wyluzuj!- Mikołaj podniósł karton z browarami- To na rozluźnienie.
Oliwia westchnęła, widząc, jak zielone oczy Lizy błyszczą jeszcze bardziej w świetle księżyca.
- Czy ty wiesz, co mówisz, pacanie?- Wysyczała swoim niezwykłym głosem- A co będzie, jak wleci tu nagle Łukawski i wszystko zobaczy?
Kuba wzruszył ramionami. Co go obchodzi Łukawski?
- Mam plan- Szepnął nagle Alan. Wszyscy podeszli bliżej, by usłyszeć, ponieważ ma do powiedzenia. Był urodzonym przywódcą, a jego pomysły zawsze wypalały.- Zrobimy tak- Ciągnął – Zamiast siedzieć w jednym pokoju, imprezę zrobimy na korytarzu. Weronikę usadzimy na Warcie. Gdy nauczyciel będzie się zbliżał, każdy z chłopaków z browarami hop do pokojów dziewczyn, książki rozstawimy koło palm daktylowych tak, by Łukawski i jego banda wiedzieli, iż ich grzeczne anielice nawet w nocy czytają książeczki. Alicja jest najwyższa, w sekundę poupycha tigery w schowku- Wskazał czubkiem brody na niedużą półeczkę nad schodami.- Nawet Kowalczykowa nabierze się na to, iż niewinne uczennice śpią już dawno, a ich koledzy siedzą na swoim piętrze- Oliwia pokiwała głową. Ich opiekunka, pani Kowalczyk była bardzo surowa. Gdyby dowiedziała się o kolejnej imprezie, pewnie wszyscy zostaliby wyrzuceni ze szkoły. Po ostatnim wybryku musieli być wszyscy spokojni i taktowni. jakichkolwiek szaleństw.
Tak, i co jeszcze?
- Tak więc- Odezwał się wesoło Kuba- Imprezę uważam za otwartą!
Towarzyszył mu radosny pisk. Klara przeniosła wieżę na korytarz i nacisnęła czerwony guzik <<play>>. Z głośników buchnęło Push Up on Me Rihanny. Wszyscy podskoczyli, ciesząc się wolnością. Są młodzi!
- Zatańczysz?- Zapytał Paweł, podchodząc do Oliwii. Zaśmiała się radośnie. Ludzie wyginali ciała w rytm pulsującej muzyki. Sara potarła dłonią mokry policzek i zakradła się do łazienki swojego pokoju. Zapaliła słabe światło i opadła na srebrną posadzkę, zanosząc się płaczem. Po chwili odrzuciła na bok głowę i wzięła do ręki lśniącą żyletkę.
w czasie gdy przesławny Don Juan Internatu, Mikołaj obejmował nową zdobycz- Martę. Nie zważał na to, iż widzi to wszystko Aga- jego dziewczyna. Teraz położyła ręce na biodrach i przyglądała się ze zmarszczonym nosem temu żałosnemu- co najmniej dla niej- przedstawieniu.
- T-ty... Ty idioto!- Wybuchła, podbiegając do fotela, gdzie siedziała para. Sekundę później, zamachnęła się, i jej delikatna dłoń trafiła na szorstkie policzko Mikołaja. Jęknął.- Zrywam z Tobą!- Po czym odwróciła się i wybiegła na oślep, trafiając na drzwi pokoju Czterdzieści Sześć.
Impreza odzyskała po jakimś czasie dalszy blask. Mikołaj nie przejął się utratą Agi i dalej siedział przy Marcie, szepcząc jej czułe słówka do ucha.
W tym czasie Lizę zabawiał rozmową Przemuś. Już od dawna do niego wzdychała i teraz była w siódmym niebie. W okolicy nich toczył się pijany Roger.
- P., Przepraszam- Uśmiechnęła się Liza- Muszę do łazienki. Wracam za chwilę.
- Okay- Odparł Przemek, oprowadzając wzrokiem dziewczynę.
****
Oliwia kręciła biodrami niczym Shakira przy bitach r&b. Była w swoim żywiole! Balansowanie wokół Pawla tj. świat.- Ojej!- Zawołała nagle z rozpaczą, czując, jak obcisła bluzeczka bez pleców rozpoczyna jej się osuwać.- Do Diabła!- Wrzasnęła, rzucając się do swojego pokoju, bez słowa wytłumaczenia dla Pawła. Co za pech!
***
Gdy Oliwia martwiła się o ubranie, które okazało się kompletną klapą, Liza otwarła drzwi łazienki pokoju Czterdzieści Sześć. Na sofie siedziały Nina i Klara, które bezskutecznie próbowały pocieszyć płaczącą Agę.
- On mnie zdradził!- Zawyła. Liza próbowała zatkać sobie lewą dłonią ucho. Drugą położyła na klamce i pociągnęła za drzwi. Zamyślona weszła do środka.
- O Mój Boże!- Wrzasnęła w pewnym momencie. Sara leżała bez ruchu na eleganckiej posadzce z oczami szeroko otwartymi i wlepionym wzrokiem w sufit. Strumień łez zaschnął jej na policzkach. W okolicy leżała zakrwawiona żyletka. Zamrugała oczami. Liza uklękła jednym kolanem w kałuży krwi.
- Kochanie, co ci się stało...?- Zapytała szeptem, odgarniając przyjaciółce kosmyk włosów z czoła. Sara poruszyła bezradnie bladymi ustami.
- Paweł kocha Oliwię... Nie mnie. – Po policzku spłynęła następna łza. Wpatrując się w czerwone sznyty, podniosła rękę.- Najchętniej bym zamieniła się w powietrze...
Liza w pozycji pół siedzącej- pół leżącej, słuchała Sary:
- Nienawidzę tego... O. klei się do każdego chłopaka. Nie wiem, co Paweł w niej widzi...- Nie dokończyła. W drzwiach stała sama Oliwia. Przysłuchiwała się Sarze od dobrych pięciu min..
- Ach, to tak...- Wysyczała, mrużąc oczy. Liza poruszyła się ze strachem. Co teraz będzie?- Wiesz, dlaczego Paweł kocha mnie, a nie Ciebie?- Zapytała. Sara bez żadnej reakcji patrzyła na ścianę. Oliwia mówiła dalej- Gdyż jestem INNA. Ja mam to coś. Nie to, co ty. On kocha MNIE- Zaśmiała się, schylając się do Lizy. Podała jej rękę. – Chodź, moja droga. Nie będziesz siedzieć przy tej histeryczce. Idziemy się bawić!
Sara skoczyła w dwie sekundy na równe nogi.
- Nie zrobisz mi tego!- Zawołała, popychając lekko Oliwię na drzwi.
- Tak?!- Wrzasnęła tamta, tocząc się. Łapiąc osłupiałą Lizę za rękę, otwarła drzwi.- No, to zobaczymy!
Wybiegła z łazienki, dalej trzymając potykającą się Lizę za drobną dłoń. Sara rzuciła się za nimi w pościg- nie ubiegła długo. Dziewczyny trafiły w sam środek imprezy.
- O, przyszły laseczki!- Wybełkotał Mikołaj z browarem w ręku- A co to takie niepewne miny?...
Oliwia zatrzymała się na wprost Sary.
- Daj mi spokój, S!- Przeciągła do siebie Pawła- To musi być miłość!
Dziewczyny patrzyły na to przedstawienie zszokowane. Kłótnia przyjaciółek...
- Co się dzie?...- Zaczęła Edyta. Nie zakończyła- usłyszała krzyk:
- Ty suko!- Wybuchła Sara. Jej oczy błyszczały teraz z rozpaczą.
Do Lizy podszedł Alan. W głowie chudzało mu od wrzasków. Są to konsekwencje picia... piwa?
- Przenieśmy się w jakieś spokojne miejsce...jest tu tak głośno... - Mruknął, kładąc rękę na swoich włosach.
- Nie, nie...- Potrząsnęła głową Liza. Odepchnęła go od siebie.- Nie teraz!
Wojna trwała dalej, wśród głośnej muzyki i okrzyków. lecz jazda.
- Jak mogłaś być moją przyjaciółką?!- Krzyknęła Oliwia, rzucając S., smutne, a zarazem przepełnione nienawiścią spojrzenie.
- To ja cię próbowałam powstrzymać, gdy pierwszy raz brałaś marihuanę...- Wyjąkała ze łzami w oczach Sara- To chłopak jest ważniejszy ode mnie. Dzięki, teraz wiem jaka jesteś!
Ludzie tańczyli, jednak Klara ściszyła nieco muzykę. Kilka dziewczyn ustawiło się w kółku słuchając konwersacji dwóch najlepszych przyjaciółek. A może byłych przyjaciółek?



Dookoła walały się puszki po Tigerach i piwie. Wszyscy chłopcy prócz Przemka byli już nieźle wstawieni. Zapomniano o Łukawskim i o tym, iż w każdej chwili może wejść opiekun. I, iż picie Tigerów w tych ilościach jest zabronione... O browarach nie wspominając.
- Marihuana... – Zaczęła Oliwia. Nie dokończyła. Zobaczyła własną koleżankę, dyszącą i o niepewnym wyrazie twarzy.
Nina wbiegła na korytarz, chwytając się za serce. Za nią pędziła blada jak kreda Weronika.
- I-idzie grupa... Łukawski...- Wysapała. Z ust imprezowiczów wydobył się stłumiony krzyk. Nie musiała więcej mówić. Dodała tylko- Błagam... do pokoji, szybko...
Anna pociągnęła więżę do swojego pokoju, klnąc pod nosem. Trzaskały drzwi. Wśród pisków i ogólnego zamieszania dziewczyny w prędkości światła wpadły do pokoi. Chłopcy- za nimi. Dwie puszki wymknęły się z rąk Alicji i zostały na podschodkach.
- Cholera!- Ryknął Paweł, wymachując ręką w pokoju Czterdzieści Sześć. - Gdzie mam się schować?!
Liza władowała do szafy Agę i Klarę, które miały najdalej do swoich pokoi- ucieczka na parter nie wchodziła w rachubę. Pchnęła Pawła i Alana za regał. Weronika, Laura, Nina, Sara i Oliwia w pośpiechu wskakiwały niczym młode króliki do swoich nor na własne łóżka i zaciągały kołdrę aż pod nos. Liza czuła, jak serce zaraz wyskoczy jej z piersi.
- Ej, S...- Odparła zduszonym głosem Oliwia.- My się chyba nigdy nie pogodzimy...
- Taa- Mruknęła niewyraźnie Sara- W innym życiu, ponieważ teraz nie przeżyjemy. Łukawski nas zabije za te puszki. Wyrzucą nas z Utopory za zbity pysk.
-O rany, lecz jestem opity...- Powiedział trochę głośniej Paweł. Weronika i Laura zachichotały cicho pod kołdrą.
- Zamknij się, P.- Próbowała powstrzymać się od śmiechu Liza. Życie jest takie piękne dzięki przyjaciołom i Internacie. Włożyła głowę w poduszkę, by ukryć łzy śmiechu i nasłuchiwała kroków opiekuna...


Od autorki: Streściłam, co mniej więcej działo aby się w tym serialu. Oczywiście, w każdym odcinku działoby się innego! Oprócz tego chcę, by ten serial przeszczegał w pewnym sensie przed alkoholem, narkotykami i innymi używkami... Bohaterzy i przypadek zupełnie przypadkowa... No, prawie... ;)