wywiad nikt rodzi co to jest
Definicja: Wywiad z Małgorzatą Domek, pedagogiem, specjalistą do spraw agresji w szkole słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy WYWIAD - "NIkt nie rodzi się zły"

Słownik: Wywiad z Małgorzatą Domek, pedagogiem, specjalistą do spraw agresji w szkole.
Definicja: Artur Domek: Skąd w młodych ludziach, tyle zła i agresji, co jest tego powodem?

Małgorzata Domek: zdarzenie agresji w dużej mierze wywodzi się ze środowiska. Jej źródłem jest nasza lokalna społeczność, szczególnie rodzina. W szczególności, jeżeli mówimy o rodzinie patologicznej, ponieważ z niej w większości wywodzą się agresorzy. Dzieci z takich rodzin mają problemy emocjonalne i te skrywane emocje przeważnie wyładowują w szkole. Gdzieś muszą mieć miejsce na wyszumienie.

a więc agresorami są osoby z rodzin biednych, patologicznych?
Nie, oczywiście, iż nie. Również młodzież z tak zwany „dobrych domów” staje się „tymi niedobrymi”. I wina w większości przypadków leży po stronie rodziców. Dają dziecku wszystko, czego sobie zażyczy. Spełniają wszystkie jego zachcianki – wysokie kieszonkowe, modne, markowe ciuchy, nowoczesne gadżety. I to nazywają wychowaniem, sami poświęcają się karierze. A gdzie miejsce na rozmowę z dzieckiem? Poznanie go? Przecież w okresie dojrzewania młody człowiek przeżywa metamorfozę. Pozostawienie go samemu sobie rodzi problemy.

A czy to nie jest tak, iż osoba agresywna w szkole, w domu zachowuje się zupełnie inaczej?
Być może. W szkole się wyszumi, wyżyje się na kolegach, a w domu jest cichą myszką. Zupełne synonim, nie ta sama osoba. Boi się rodziców, aby nie poddali go krytyce, więc zamyka się w swoim pokoju, w swoim małym świecie.

Jak rodzice reagują na informacja, jak ich dziecko zachowuje się w szkole?
Z tym bywa różnie. Lecz w większości przypadków nie chcą przyjąć tego do informacje. Są szczerze zaskoczeni i zdumieni, aby po chwili oznajmić, iż oni znają własne dziecko.

Co w takim przypadku robi nauczyciel?
Po pierwsze uspokaja rodziców, aby nie wyładowywali swej złości na dziecku. Nauczyciel powinien poprosić rodziców, aby obserwowali dziecko, a po jakimś czasie wrócili ze własnymi spostrzeżeniami. W żadnym wypadku nie powinni go drastycznie karać, zacząć mogą na przykład od obniżenia kieszonkowego.

O jakim czasie mówimy?
ok. 2 – 3 tygodnie.

Czy my, postronni obserwatorzy, możemy takim osobom pomóc?
Jak w najwyższym stopniu. To w pierwszej kolejności od was powinna zacząć się wszelako rozumiana pomoc. To wasza postawa jest najważniejsza. Wy powinniście, nawet musicie zwracać takim osobom uwagę.

Tylko uwagę?
Nie od razu Kraków zbudowano (śmiech). Od czegoś trzeba zacząć. Musicie wykorzystać regułę małych kroków, najpierw właśnie zwracając uwagę. Należy to robić zawsze. Jak w Superniani – nie ma przebacz. Inaczej celu się nie osiągnie.

Pomówmy teraz o ofierze. W jaki sposób agresor ją wybiera?
Agresor raczej wybierze osobę cichą, małomówną, nieśmiałą. To go prowokuje. Niekiedy to jest również uczeń od niego w czymś lepszy – wtedy agresję wywołuje zazdrość. Lecz również wygląd zewnętrzny może sprowokować do zaczepki.

Są różne rodzaje agresji, która z nich jest w najwyższym stopniu szkodliwa?
Nie oszukujmy się, każdy rodzaj agresji jest bardzo szkodliwy. Powszechnie uważane jest, iż przemoc psychiczna, lecz to także nie zawsze. Wszystko zależy od typu osobowości ofiary. Regularnie jest tak, iż to agresja słowna wywołuje największy ból. A nasz mózg pamięta te złe chwile i regularnie to się ciągnie latami. A osoby atakowane nie stosują zasad asertywności, mimo iż od najmłodszych lat im je wpajamy.

>a więc ofiary są same sobie winne?
Tego nie powiedziałam. Chodzi mi o to, iż, nie potrafią powiedzieć – „ja się nie zgadzam”. Wina leży po stronie agresora, lecz to my musimy w nim znaleźć iskierkę dobroci. Nikt przecież nie rodzi się niedobry i nie ma ludzi tylko złych, lub tylko dobrych.

Jednak powszechnie wiadomo, iż na przemoc odpowiadamy przemocą, czyż nie tak?
Zasadniczy błąd. Osoba atakowana nie powinna odpowiadać agresją, powinna stanowczo powiedzieć NIE. Tj. jeden z początkowych kroków do uwolnienia się. Powtarzam jeszcze raz – bądźmy asertywni.

lecz mówi pani „iskierka dobroci”, jak mam to rozumieć?
Osoba agresywna przez własne zachowanie chce się popisać przed innymi. Próbuje zwrócić na siebie uwagę, a tj. najprostszy i niestety, efektywny sposób. Dlatego takiego osobnika należy angażować i jeszcze raz angażować: w przedstawienie, niech spróbuje sił w sporcie, może jakieś sztuki walki. To my musimy zrobić pierwszy krok i sami znaleźć światełko w tunelu. Nikt tego za nas nie zrobi.

Inaczej mówiąc, trzeba zapewnić młodzieży rozrywkę?
Tak, > lecz do tego potrzebne są odpowiednie warunki. Jednak myślę, iż w każdej miejscowości znajdzie się jakaś sala gimnastyczna czy świetlica. Później trzeba przekazać młodzieży pałeczkę, pozwolić im się wykazać. Oczywiście w granicach rozsądku i pod odpowiednim nadzorem.

Mnie zastanawia jeszcze jedno, mianowicie Internet. Czy to życie wirtualne powoli nie przysłania tego prawdziwego, nazywanego poprzez nas „realem”?
Niestety, powoli tak się dzieje. Internet, krwawe gry i filmy, to wszystko wpływa niekorzystnie na psychikę młodego człowieka. Tu widoczny jest brak rodzicielskiego nadzoru. Za niewiele rozmów, ciekawych książek – zbyt wiele telewizji.

>>a więc wróciliśmy do początku: wszystko rozpoczyna się w domu.
Tak, to rodzice, podstawowa komórka wychowawcza są najważniejsi. Ich pomoc jest konieczna, dopiero później rozmowa z wychowawcą, pedagogiem czy psychologiem, to przyniesie skutek, > lecz z czasem, z pewnością nie od razu.
>>>a więc nasze uwagi, obserwacje rodziców, przekazanie inicjatywy – są to te składowe, które powinny spowodować poprawę zachowania?
Tak, każda osoba ma szansę się zmienić tylko w zależości od otoczenia i w jakim czasie nadejdzie pomoc. Im przedtem, tym lepiej.

Na koniec chcę zapytać o ankiety, które na polecenie MEN uczniowie muszą wypełnić. Czy to ma jakiś sedno?
Widziałam te ankiety i muszę przyznać, iż są one złe. Źle skonstruowane pytania, złe oznaczenia. Zresztą taka jedna ankieta niczego nie zmieni. Ona nie da pełnego i prawdziwego obrazu polskiej szkoły. Jedna jaskółka wiosny nie czyni…

Serdecznie dziękuję za rozmowę.
Również dziękuję.

Rozmawiał: Artur Domek