najważniejsze ciuchcia jedzie co to jest
Definicja: słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Najważniejsze, że ciuchcia jedzie dalej

Słownik: To jest reportaż o kolejce wąskotorowej. Chodziło mi o pokazanie pasji, nietypowego hobby i równocześnie dobrej zabawy. Zobaczcie, czy mi się udało...
Definicja: „lecz najważniejsze, iż ciuchcia jedzie dalej”


„Cudze chwalicie, swego nie znacie” – te słowa doskonale obrazują stan naszej wiedzy o regionie, w którym żyjemy. Dlatego, gdy dowiedzieliśmy się, iż Towarzystwo Wyrzyska Kolejka Powiatowa organizuje pierwszy od 12 lat (!) i do tego bezpłatny przejazd, nie wahaliśmy się ani chwili, ponieważ czy można zmarnować taką okazję?
W 1890 roku okoliczni właściciele ziemscy między innymi hrabia Goltz z Czajcza, hrabia Czapski z Dębna, hrabia dr Komierowski z Nieżychowa i hrabia Limburg-Stirum z Łobżenicy zaproponowali zaprojektowanie i zbudowanie kolejki wąskotorowej oplatającej swą siecią okoliczne majątki ziemskie. Swą drugą młodość przeżywała w latach 80 i najpierw 90 XX w., gdzie była największą atrakcją turystyczną i środkiem transportu dla mieszkańców naszych wsi. Dzisiaj, zapomniana i zaniedbywana poprzez PKP i tutejsze władze, próbuje złapać trzeci oddech.
Na szczęście, są na tym świecie ludzie, tacy jak pan Grzegorz Suliga – białośliwski kowal i matematyk – informatyk, który nie pozwolił, aby nasza kolejka przeszła do historii. Dzięki niemu i 18 pasjonatom powstało TWKP z siedzibą w Białośliwiu, kolejka obchodziła dopiero co własne 110 urodziny.
15 października (sobota), punktualnie o 1100 zaczęła się nasza niezapomniana podróż z Nieżychowa poprzez Pobórkę Ogromną do ściezki dydaktycznej Kocik – Młyn. Wraz z kilkunastoosobową ekipą mieszkańców Nieżychowa, zajęliśmy własne miejsca w wagonikach i z niecierpliwością czekaliśmy na przysłowiowy „Odjazd”!
Kolejka wreszcie ruszyła. Oczywiście nie odbyło się bez jakichkolwiek perypetii: po kilku minutach jazdy, lokomotywa odmówiła posłuszeństwa i musieliśmy ją „zapychać”.
- To normalne w tym przypadku – mówił rozbawiony maszynista i organizator, p. Grzegorz Suliga.
;lecz dla pasażerów taka przypadek wydawała się, przynajmniej dziwna i nie omieszkali się tego skomentować.
- „ Jeszcze na dobre nie ruszyliśmy, a już się zakończyło” – mówili jedni (chcący pozostać anonimowi) z przekąsem na twarzy.
- „Koniec podróży” – wtórowali im drudzy.
My, tylko spojrzeliśmy się na siebie i zwyczajnie ugryźliśmy się w język.
Na szczęście kryzys został opanowany i po chwili ruszyliśmy dalej. W wagoniku powiodło nam się zająć takie miejsca, iż w okolicy nas siedział, wspomniany już przedtem, Grzegorz Suliga, więc wszystkie zdobyte wiadomości, posiadamy z „pierwszej ręki”.
- Początki były trudne – wspomina. – Przeczytajcie tutaj – podaje nam lokalną gazetę, w której czytamy:
„ Kolejki nie będzie, jej czas minął. Takie słowa usłyszeliśmy ze strony PKP” – wspomina Piotr Rogoziński, prezes TWKP. – „My jednak nie mogliśmy się z tym pogodzić.”
Z mieszanymi uczuciami spoglądamy na pana Suligę, który widząc nasze zdumienie, powiedział:
- Nie było łatwo – wzdycha. – >;lecz wszystko zaczęło się od tego, jak jeden z moich uczniów, powiadomił mnie, iż PKP „grzebie” przy kolejce. Przyznam szczerze, iż początkowo nie byłem tym zainteresowany, >;lecz chłopak nalegał, więc poszedłem. Gdy zobaczyłem, jak PKP tnie na kawałki zabytkowe wagoniki z 1900 roku, ugięły się pode mną kolana. Pomimo tego, iż kolei powiodło się zniszczyć blisko 300 wagonów, jestem dumny z tego, iż zdołałem uratować ok. 50.
Zapytany poprzez nas, którzy byliśmy coraz bardziej wciągnięci poprzez tę niesamowita historię, mówi:
- Tak zaczęła się moja przygoda z kolejką. Aktualnie to całe moje życie. Żona się śmieje, iż niedługo do kolejki wstawi mi łóżko. >;lecz tak poważnie, to faktycznie nie jest nam łatwo przetrwać – tu urywa, ponieważ pięcioletni Marcin zbyt mocno się wychylił za okno i otrzymał gałęźmi po twarzy. „Efekty” słyszał chyba cały pociąg. Chwilę to trwało, zanim się uspokoił. W międzyczasie podziwialiśmy widoki, które zostawały za nami.
- Towarzystwo liczy 19 członków. Utrzymujemy się z własnych składek, gmina nas w ogóle nie dotuje – przyznaje z żalem w głosie.
Zapytany poprzez nas o dotację ze starostwa, o której przeczytaliśmy w prasie, wybucha śmiechem.
- Mówicie o tych dwóch tysiącach? Nie bądźcie śmieszni! My za sam prąd płacimy rocznie ok. 11 000 zł – bezradnie rozkłada ręce.
Do dyskusji powoli zaczęli się włączać pozostali pasażerowie, z czego jesteśmy dumni, ponieważ o to nam właśnie chodziło.
- Tj. zwyczajnie skandal – mówi pani D. Maciejewska, emerytowany nauczyciel języka rosyjskiego. – Przecież ta kolejka, to istny skarb.
Wszyscy skinęli głowami na symbol poparcia.
- A nie próbowaliście iść gdzieś dalej po pomoc finansową? – pytamy.
- Marta, Artur ja nie będę się przed nikim płaszczył, w szczególności przed panem wójtem– komentuje z żalem w głosie. – Powiem wam więcej, wygraliśmy konkurs Urzędu Marszałkowskiego na rewitalizację zabytków. Nagrodę w wysokości 30.000 zł miał przekazać Urząd Gminy. Do dzisiaj nie zobaczyliśmy ani złotówki. (Zapytani poprzez nas pracownicy urzędu gminy, odpowiadają: „kwestia jest w toku, a tak w ogóle, to nie wasza ;kwestia”.)
- To już gruba przesada – pani Maciejewska nie kryła oburzenia.
Nim się obejrzeliśmy, było już grubo po 12.00. Dojeżdżaliśmy na miejsce. Nikt z nas podróżujących nie wiedział, iż Kocik jest tak urokliwym miejscem. Sporą jego osobliwością są 40-metrowe modrzewie, których jest tam ponad 500, zaś w całej Europie 4.050. Las ten jest jednym z dwóch grądowych na naszym kontynencie. Można tu spotkać takie zwierzęta jak: myszołowy, czy bobry. Mają tu również własne zimowisko łabędzie. „Gwiazdą” tego terenu są orły bieliki i ich dwa gniazda, które z wiadomych względów, nie zostały pokazane podróżującym.
- Cieszmy się, iż w ogóle tutaj dojechaliśmy, ponieważ okazało się, iż brakowało 700 metrów torów, które zostały skradzione – poinformowali nas pracownicy TWKP.
Mieliśmy okazję zobaczyć, jak takie tory się robi, kiedy dojechaliśmy na stację kolejki i zwiedzaliśmy muzeum. To jest bardzo szczególne miejsce, bo to jest jedyna w Europie (a może i na świecie) stacja 3-poziomowa. Był tam również aktualny prezes Towarzystwa, który powiedział nam, iż kolejka ma przed sobą ogromną przyszłość. Powtórzył tutaj słowa Starosty Pilskiego Leszka Partyki, że jest przekonany, iż przejazd kolejką stanie się jedną z większych atrakcji turystycznych w naszym powiecie.
- Jesteśmy w wagonowni. Możecie tutaj zobaczyć, jak przebiega nasza robota, odrestaurowywanie i naprawa taboru (wszelkich pojazdów szynowych: lokomotyw, wagonów i drezyn). Sporo z naszych lokomotyw zostało wywiezionych do Żnina, >;lecz również do Niemiec, Anglii, Szwecji i cieszą się tam wielkim zainteresowaniem – powiedział pan Suliga. – Aktualnie naprawiamy 3 wagony zimowe. Jeden z nich dostaliśmy w spadku po PKP, wyglądał mniej więcej tak: wybite szyby, niestabilne podłogi, a drzwi wypadały z zawiasów. Na szczęście okna doskonale pasowały z Jelcza – uśmiechnął się pan Grzegorz.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, aczkolwiek dało się słyszeć szepty, typu:
- „To nie do wiary”.
- „Skandal”.
Na tym skończyło się zwiedzanie muzeum i wyruszyliśmy w drogę powrotną. W czasie niej maszynista zrobił wyjątek i tylko nam pokazał owe gniazda bielików.
Pod sam koniec naszej podróży postanowiliśmy zebrać kilka komentarzy dotyczących wycieczki, a iż większością pasażerów były dzieci, to akurat z tym nie było żadnego problemu.
- Było extra. Chcę jeszcze – mówi Maja, lat 6.
- A mnie się nie podobało, wieje i jest zimno – skomentował Jakub, lat 7.
- Myślę, iż nie mogę narzekać. Szkoda, iż takich wycieczek nie ma częściej – mówi 16-letnia Emilia.
Spytany poprzez uczestników o wydatek podróży, pan Grzegorz odpowiedział:
- wydatek wynajęcia całej kolejki wynosi 1000 zł na trasie Białośliwie – Nieżychowo – Kocik i pomimo tej ceny, jest wielu chętnych. Głównie to są turyści z zagranicy. Ostatnio byli u nas Walijczycy, Włosi, a w maju przyszłego roku mają przyjechać Anglicy. >;lecz muszę wam powiedzieć, iż co roku w Białośliwiu dzieje się szereg imprez związanych z kolejką. Największą z nich i cieszącą się olbrzymim zainteresowaniem jest marcowe Kolejkowe Śpiewanie – dodaje po chwili.
I właśnie wtedy nasza podróż dobiegła końca. Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie dla Tygodnika Nowego i można było rozejść się do domów.
Po kursie rozmawialiśmy jeszcze chwilę z organizatorami, którzy przyznali, iż kolejka działa mimo przeciwności losu, i iż jak się chce, to można zrealizować cel. Mają oni nadzieję, iż lata świetności kolejki jeszcze nadejdą.
My również podpisujemy się pod tym stwierdzeniem, a póki co rozstajemy się z naszą kolejką. Do kolejnego darmowego przejazdu, oczywiście