prawdziwa, moja, miłość, nazywa, ajrisz

Definicja: słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Prawdziwa moja miłość nazywa się Ajrisz

Słownik: Mam 18 lat, zainteresowania, ambicje, marzenia i chęć znalezienia pracy
w państwie. Ech, ta młodzieńcza naiwność!
Definicja: Jesteśmy solą ziemi, przyszłością świata i nadzieją naszych rodziców na wyższe emerytury. I co z tego, skoro ja - Sól, Przyszłość, Emerytalna Nadzieja nie mam w Tym Państwie nic do roboty?
Jesteśmy także pokoleniem bez ideałów. Tak co najmniej twierdzą Oni - politycy, media, rodzice. Znowu chcą nas ubierać w mundurki, „wychowywać patriotycznie” i uczyć czystości. A my? Zamiast się buntować, wolimy pojechać na zmywak do Irlandii.
A w naszym grajdole minął właśnie następny rok szaf Lesiaka, Anet K. i dziadków z Wehrmachtu. Kilkaset tys. Polaków wyjechało za chlebem za granicę, lecz to nie jest przecież tak istotne, jak zawartość teczki arcybiskupa czy spermy wicepremiera. Nie jest istotne także to, iż przewarzająca część z nich nie wraca, ponieważ dlatego można się pochwalić się niskim bezrobociem. Problem gigantycznej emigracji zarobkowej jest poprzez rządzących niezauważany albo pomijany. Żenujące staje się nieustanne powtarzanie, iż „przecież i tak kiedyś wrócą”. Naprawdę, przewarzająca część z emigrantów deklaruje, iż wróci, jeżeli nic nie stanie im na przeszkodzie. Tyle iż rząd tworzy przeszkody niemal każdego dnia.
I to nie te formalne są dla ans najważniejsze. Jak można chcieć wrócić do państwie, w którym posłowie jednej z partii rządzących nazywają emigrantów „antypatriotami”? To śmieszne, iż nam, młodym, zarzuca się odrzucenie wartości, ponieważ właśnie one regularnie nie pozwalają nam wrócić do Polski. W pierwszej kolejności honor i wstyd. Wolimy się za nią wstydzić za 1000 euro miesięcznie w Dublinie niż w Katowicach za 1000 złotych.
Dziś życie i przyszłość młodego Polaka to bardziej potężne niedomówienie niż cel i środek do celu. W dorosłości nie ma dzisiaj nic apetycznego. Uczymy się drugiego, trzeciego, czwartego języka, kończymy drugie, trzecie studia nie dlatego, iż tak bardzo jesteśmy głodni wiedzy, lecz dlatego, iż nie chcemy być głodni zwyczajnie. Wyjazd za granicę to szansa na wyrwanie się z codzienności, w której młodego człowieka absolutnie nic nie pociąga.
Bunt także raczej nie wchodzi w grę. Mamy przecież wszystko – komórki, internet, odtwarzacze mp3. A rodzice skaczą dookoła nas, martwiąc się, czego jeszcze nam potrzeba. Przyszłość? Z pewnością jakaś będzie. Jak nie tu, to w Irlandii.
Rządu to nie obchodzi. Być może ta wielka emigracja jest mu nawet na rękę, ponieważ wyjeżdżający-euroentuzjaści najprawdopodobniej i tak nie zagłosowaliby na koalicję. Doszło do tego, iż jedyną nadzieją na ich powrót do Polski jest działalność spółek head-hunterskich, które ściągają wykształconych emigrantów do państwie. A co robią rządzący? Zastanawiają się nad sprowadzeniem Wietnamczyków do budowy autostrad.
lecz paradoksalnie masowa emigracja może być dla Polski szansą. I to nie tylko dlatego, iż „jak już wrócą, to przywiozą kapitał”. Pierwszy raz od czasów Wielkiej Emigracji po stworzeniu listopadowym mamy okazję samodzielnie kształtować obraz naszego państwie. Na przekór politykom i ich ciasnym poglądom. Europa ma okazję zobaczyć prawdziwy, sympatyczny, pozbawiony kompleksów wizerunek Polaka. Taki jaki wytworzył się np. w Irlandii Północnej, gdzie polscy imigranci godzą protestantów z katolikami.
My, młodzi z początku XXI wieku nie musimy już walczyć za ojczyznę. Częściej musimy walczyć z nią. Decyzja o wyjeździe to nie wybór pomiędzy kosmopolityzmem a patriotyzmem. Raczej pomiędzy godnością a upodleniem. ponieważ Polakiem można być wszędzie, a w obcym państwie czuje się to o sporo mocniej niż u siebie