opowiadanie, kosmitą

Definicja: łazience damskiej, przed pójściem na modlitwę. Wszystko poszło dobrze, wyszły jeszcze kilka min. p słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy opowiadanie "On jest kosmitą!"

Słownik: Pewnego dnia, Ewelina (vel Mumia) jak zwykle, przyszła do szkoły na ósmą, aby móc, jak zawsze, schować się razem z Olką i może jeszcze kimś w łazience damskiej, przed pójściem na modlitwę. Wszystko poszło dobrze, wyszły jeszcze kilka min. p
Definicja: Hej, Olka, co tj.…? – powiedziała Mumia, wskazując na niewielką, metalową antenkę wystającą z czyjegoś plecaka.
- To? No, plecak Filipa!
- Nie… Chodzi mi o to, co z niego wystaje… co to…?
- Racja… Podejdźmy bliżej!

Owa rzecz wyglądała coraz bardziej podejrzanie.

- O nie! A jeżeli to podsłuch!? Lub kamerka!? Zostawmy to!!!
- Spokojnie… To mi wygląda na coś… niezwykłego… Chodź, zanieśmy to do Dżema! Może to jakiś wynalazek fizyczny…?

Wzięły owy przyrząd i szybko schowały się za filarami, bo wszyscy zaczęli schodzić do szatni. Z ukrycia obserwowały Filipa… Wywalał wszystkie rzeczy z plecaka w poszukiwaniu czegoś… Czyżby chodziło o tajemniczą antenkę…? Szybko pobiegły na pierwsze piętro do sali fizycznej.

- Dzień dobry!
- Dzień dobry. – odpowiedział Dżemielity, a raczej pan S. Jemielity- nauczyciel matematyki i fizyki w ich szkole. Po czym włączył komputer.
- My… Mamy do pana takie pytanie…
- A słucham?

W tym momencie Mumia położyła na ławce to…coś. Pan Jemielit znieruchomiał. Oczy niemal mu wyszły, wydął usta. Czyżby z wrażenia…?

- A niech mnie gęś kopnie! To nie może być prawda! Akcelator T195X21 u mnie w sali!? Toż to…
- Proszę pana! Co tj.?
- O kurczę! Jest jedyny w swoim rodzaju! A instytut badań nad U.F.O głosił, iż na Ziemi istnieje jedyni egzemplarz tego niezwykłego urządzenia i iż jest on przechowywany w Kalifornii, w największym centrum zajmującym się badaniami nad U.F.O na świecie!!!
- Lecz co tj.??? Do czego to służy?
- To… jakby to wam powiedzieć najłatwiej… przyrząd, dzięki którego kosmici kontaktują się. Lecz… skąd wy to wytrzasnęłyście?
- To… było w plecaku Filipa…
- CO!?
- No… tak…
- Do diabła! To podejrzane! On może być związane z NOP!
- A więc…?
- NOP= Niezidentyfikowane Obiekty Pozaziemskie. Tak właśnie naukowcy z U.S.A nazwali kosmitów, który przeszło kilka lat temu wylądowali na Ziemi wskutek rozbicia się ich statku kosmicznego! Kilka martwych ciał powiodło się przenieść do centrum badawczego, ale pozostali uciekli. Naukowcy przypuszczają, iż osadzili się na różnych terenach Ziemi i mieszkają tam dotychczas, przybierając ludzką postać… Nie chcę nic wnioskować, lecz możliwe, iż…
- FILIP JEST JEDNYM Z NICH!?
- Tak… właśnie tak…

Mumia i Olka stanęły jak wryte. Chwilę później zadzwonił dzwonek. Klasa trzecia gimnazjum miała właśnie matematykę… Drzwi do sali otworzyły się. Stanął w nich… Filip, we własnej osobie. Powolnym krokiem wszedł do klasy, uważnie rozglądając się wokół. Nagle jego wzrok spoczął na Mumii i Olce, które nadal nie ruszały się, drżąc z przerażenia. Poczuły na sobie jego wzrok… Nareszcie nie wytrzymały; zaczęły się głośno drzeć i wybiegły z sali. Wszyscy popatrzyli na nie, jak na wariatki. Poza Filipem… który wydawał się być nieco zamyślony… Czyżby coś podejrzewał…?
W tym czasie dziewczyny wróciły do swojej klasy. Usiadły na miejscach i rozpoczęła się pierwsza lekcja.
poprzez cały dzień obydwie były w szoku. Nie mogły się na niczym skupić… Cały czas myślały tylko o jednym… Na przerwach bały się wychodzić z klasy, aby nie spotkać Filipa. Jednak on ciągle przychodził do ich sali i… rozglądał się tajemniczo… One, skulone w kącie sali i słuchające discmana, starały się nie wzbudzać podejrzeń. Jednak chyba im się nie powiodło…
Po lekcjach, jak zazwyczaj zostały w barku słuchając…discmana. Siedziały tak i siedziały… Olka odrabiała matmę, a Mumia, popijając gorącą czekoladę, wpatrywała się tym swoim tępym wzrokiem w drzwi barku. Nagle zobaczyła jakąś postać stojącą przy automacie z Coca Colą. Wyjrzała bardziej, aby zobaczyć kto to, gdy nagle…

- Aaaa!!!! Olkaaaa! – Mumia wpadła w popłoch – On tam jest!!!
- Kto? FILIP!?
- Tak!!!

Obydwie zaczęły się drzeć na cały głos, rzucając discmanem w kąt. (Dobrze, iż drzwi barku są dźwiękoszczelne…)

- Olka! Boję się! On… miał takie… straszne oczy! Zupełnie jak te dzieci w filmie „Wioska Przeklętych”!!!
- Mumia, ja także się boję. On chyba rozpoczyna coś podejrzewać…Wiesz co? Jak najszybciej wyjdźmy ze szkoły!!!
- lecz on jest w szatni!
- lecz… musimy!
- lecz tam nikogo nie ma!!!
- lecz… idziemy!

I ruszyły. Po cichu. W szatni zdawało się nikogo nie być. Nie było słychać nic, poza ich krokami… Zaczęły się pospiesznie ubierać stojąc przy swoich szafkach, gdy nagle ktoś podszedł ich od tyłu…

- No, no, no, widzę, iż poznałyście już prawdę…
- lecz… jaką prawdę? O co ci chodzi?
- Jaką prawdę!? Nie udawaj głupka! Dobrze wiesz, o co mi chodzi! Oddajcie mi mój Akcelator T195X21!!! Natychmiast!
- Mumia… WIEJEMY!!! – krzyknęła Olka i obydwie uciekły z szatni, pędząc do wyjścia. A Filip za nimi…
- Daj nam spokój! Odczep się! – wrzeszczała Olka, gdy mijały przystanek koło szkoły, a on ciągle je gonił. Nareszcie dotarły na przystanek Olki. Widząc zatrzymujący się tak autobus 154, przyspieszyły i zdążyły w ostatniej chwili. Gdy dobiegł Filip- drzwi zamknęły się i autobus odjechał. A jego oczy znów tak dziwnie się zaświeciły…

Po dwudziestu minutach znalazły się w domu Olki. Zrobiły sobie czekoladową Inkę i usiadły do stołu.

- Olka… Mi się wydaje, iż skoro on jest tym ufolem, to mógł się na nas porządnie wkurzyć za ten akcelator… co będzie, jak nas… zabije!?
- Nie, no co ty… Aż tak daleko to się chyba nie posunie… lecz wiesz, musimy mu oddać ten akcelator. Może wtedy się od nas odczepi…

kolejnego dnia w szkole, na długiej przerwie, gdy Filip wspólnie z NoVVakiem grali w ping ponga, obydwie zeszły na dół oddać mu akcelator. No ponieważ przecież przy Nowaku nic im nie zrobi… ponieważ… chyba nie chce się ujawnić?

- Filip… chciałyśmy ci coś oddać… - powiedziała Mumia, trzymając w rękach torbę z akcelatorem w środku.
- Tak? A co takiego? – udawał, iż go to nie obchodzi i dalej grał.
- Eee… może zostawimy to tutaj… to cześć! – położyła siatkę pod filarem i czym prędzej uciekły na górę. Tego dnia nie działo się nic nadzwyczajnego. Dziewczyny miały nadzieję, iż to już koniec ich nieporozumień z Filipem. Jednak myliły się…

Nazajutrz, przed pierwszą lekcją, Mumia otworzyła szafkę w celu wzięcia książek. Była w szatni sama. Otworzyła drzwiczki i… z szafki wypadła koperta. Otworzyła ją. Był to list. Przeczytała i… siadając w kącie, przy stole ping pongowym, zaczęła płakać. Nagle usłyszała kroki. Po chwili dostrzegła Filipa… Podeszła do niego.

- Możesz dać nam wreszcie spokój, wredny ufolu!? Oddałyśmy ci ten niemądry akcelator! Czego jeszcze chcesz!?
- Ziemskie istoty wiedzące więcej, niż powinny, należy zwalczać. – powiedział… lecz miał inny głos. Niemal jak jakiś…robot. Wyglądał, jakby szykował się do ataku, gdy…
- Siemasz, Głuchy! – obydwoje usłyszeli głos NoVVaka. Mumia odetchnęła z ulgą i uciekła do klasy, Filip zaś, wkurzony, nie odpowiadając nic Nowakowi, poszedł kupić sobie Sprite’a w automacie.

Po chwili Mumia opowiadała już wszystko Olce, pokazując jej ten list.

- On nas zabije!!! Mamy do czynienia z bezwzględnym ufolem!!!
- Wiem… lecz musimy jakoś z tego wyjść. Czekaj, czekaj… spróbujmy po kolei… On kiedyś taki nie był…
- Nooo…
- Więc… coś musiało sprawić, iż przemienił się w kosmitę… Tylko co…?

Po lekcjach szybko wyszły ze szkoły. Po drodze spotkały Filipa… Cofnęły się do tyłu. Nie zauważył ich. Spostrzegły, iż… rozmawiał >poprzez akcelator…

- Dobra, DjAna. Jutro przyjadę do ciebie o 16:00. Bądź z Aśką. Muszę wam powiedzieć coś ważnego…

Nie było ani chwili wahania. Mumia i Olka musiały poznać tajemnicę. Jeszcze tego samego dnia dowiedziały się ze źródeł, gdzie mieszka Dajana.
>>kolejnego dnia (była to sobota) spotkały się na przystanku tramwajowym „Os. Wolska” i ruszyły 26 do centrum, do stacji metra. Dochodziła 14:00, gdy wsiadały do metra.

- Olka… jeżeli on rozmawiał z Ziżej >poprzez akcelator, to oznacza, iż…ona także jest kosmitą!
- Wiem… I właśnie po to tam jedziemy. aby dotrzeć do sedna tej sprawy…

ok. 14:30 wyszły z podziemi metra. Do spotkania ufolów zostało jeszcze półtorej godziny. Szybko udały się do pani X, którą poprosiły o zamontowanie mini kamer i podsłuchów w domu DjAny. Udała się więc tam. Wszystko było gotowe… Olka i Mumia czatując na klatce w bloku stojącym koło bloku Diany, wypatrywały >poprzez lornetki Filipa. Aż nareszcie zjawił się. To było precyzyjnie o 15:55. Weszły z powrotem do klatki i zaczęły obserwować obraz z kamerek, zakładając na uszy słuchawki od podsłuchu…

- No, co chciałeś nam powiedzieć?
- Otóż… ech, Mumia i Olka wiedzą, iż jesteśmy U.F.O…
- Co!? Ty idioto!!! Skąd one to wiedzą!? Powiedziałeś im!?
- Nie! Znalazły mój akcelator…
- No nie!!! No lecz zabiłeś je, prawda???
- Eee… próbowałem, lecz… wciąż mi uciekały…
- Co za ciota! Człowieku! Czy z tobą wszystko dobrze!? One nas wygadają!!!
- Spokojnie! Zrobię to w poniedziałek!
- No… I tak ma być… hahahhhahahaha! No, to kto tym wspólnie idzie po żarcie?
- Ja mogę… -powiedziała Aśka, do chwili obecnej nie odzywająca się.

I wyszła. Udała się do osiedlowego sklepiku, niedaleko bloku Dajany. Gdy wracała, precyzyjnie obserwując okolicę spojrzała akurat na budynek sąsiadujący z blokiem DjAny.

- O kurczak pieczony! – krzyknęła, po czym natychmiast wyjęła swój akcelator i zadzwoniła do Dajany.
- Diana? Szybko! Złaź na dół! Nie uwierzysz! W bloku w okolicy dostrzegłam Ewelinę i Olkę!
- Żartujesz…?! Czy z tobą wszystko około…?
- Mówię prawdę! Złaaaź!

E & O jeszcze nie wiedziały, iż zostały zauważone. Dopiero, gdy nie słyszały już jakichkolwiek odgłosów z podsłuchów, ani nie widziały nikogo w kamerkach- zdziwiły się. Chociaż równie dobrze mogli się już rozejść do domów lub gdzieś wyjść… Zabierały się właśnie za pakowanie sprzętów, gdy usłyszały wrzaski i dźwięk wstukiwanego kodu do domofonu… Spojrzały w tamtą stronę i ujrzały… Bandę kosmitów (Djana, Aśka, Filip) nadciągającą w ich kierunku!

- Aaa! Olka! Oni nas zabiją!!!
- Aaa! Bierzmy to wszystko i… na górę!!!

Niemal w takim samym czasie, w którym oni wbiegli do klatki, Mumia z Olką pobiegły schodami na górę. Przebiegły pięć pięter…

- Nie mam siły…! OOOLAA!!!
- Cicho! Chodź tu! – powiedziała Olka szeptem i pociągnęła Mumię w stronę windy, która akurat stała na piętrze. I pojechały na samą górę. Wysiadły. >poprzez chwilę nie było słychać nic, ale gdy spojrzały w dół, zobaczyły… całą trójkę! W dodatku DjAna krzyczała: „Mamy was! Już nam nie uciekniecie!” Poddały się. Nie miały siły więcej walczyć. Zostały skazane na pozbawienie życia >poprzez okrutną grupę kosmitów, którzy kiedyś byli ich przyjaciółmi…. To już koniec…
- Dziewczynki, szybko!- usłyszały głos za sobą, odwróciły się…i wbiegły do czyjegoś, otwartego mieszkania. Nawet nie wiedziały gdzie lecą… Byle tylko tylko uciec…
- Kim pani jest? Chyba nie jednym z nich…!?
- Spokojnie. Znam ich… Ech, kiedyś pracowałam w instytucie badań nad U.F.O. Oni… nie byli tacy od razu. Zostali zakażeni.
- Jak to? Kto? Wszyscy?
- Czym?
- Istnieje substancja zwana Alkaloida Steroidowa. Dzieli się ona na dwa rodzaje: Solarum i Veratrum. Ten pierwszy jest mniej groźny, ten drugi bardziej. Otóż, wasza koleżanka, Diana jest tym drugim rodzajem…
- Ee… Jest substancją…?
- No, niezupełnie. Znaczy to, iż jest jednym z kosmitów, którzy wylądowali na Ziemi kilka lat temu i pouciekali w różne miejsca na świecie. Ona dotarła tutaj…
- No chwila, a co z Aśką i Filipem…?
- Zaraziła ich. Mają w sobie ten pierwszy rodzaj Alkaloidy. Jest mniej groźny, występuje tylko w osobnikach zarażonych >poprzez U.F.O.
- Aha… lecz… co my mamy teraz zrobić…?
- Zaczekajcie chwilę. – powiedziała staruszka, po czym poszła do drugiego pokoju. Po chwili wróciła, trzymając w rękach dwa, dziwne… materiały?
- Co to ma być…?
- To przebranie, w którym będziecie bezpieczne. Nic wam w tym nie mogą zrobić.
- Jak to…?
- Otóż ich materia jest rozpuszczana pod wpływem naporu na owy kostium.
- Aha… dziękujemy pani bardzo!
- Nie odchodźcie. To jeszcze prawie wszystko. Mam coś jeszcze… Trzymałam to na czarną godzinę. To odtrutka dla Ziemian zakażonych >poprzez kosmitów Alkaloidą.
- No dobrze, lecz co możemy z tym zrobić…? Jeśli sądzi pani, iż oni to wypiją, tj. pani w błędzie…
- Nie, nie. To proste. Musicie dolać to do jakiegoś napoju. Może to być również cola, fanta, sprite czy tym podobne świństwa, w których gustuje młodzież w dzisiejszych czasach. Mam tu nawet jedną butelkę… To oznacza… Jest przeterminowana o rok, lecz to… nie szkodzi!
- Dobrze. Dziękujemy pani serdecznie! W drogę!

I wyszły. Z bijącym sercem przemierzały wszystkie piętra. ale ich nigdzie nie było. Spotkały ich dopiero na dworze… Na szczęście stali tyłem do nich. Więc, tak, tak aby nie widzieli, podeszły do nich bliżej i dyskretnie wrzuciły Aśce do plecaka butelkę Sprite’a z dodaną odtrutką i… oddaliły się w bezpieczne miejsce. Już po chwili plan zadziałał.

- Asia, co ci tam wystaje z torby…?
- Hę? O co ci chodzi?
- Przecież to… Sprite! O ty wredna! Nawet mi nie powiedziałaś, iż masz!

Aśka rozdziawiła usta i nie miała zielonego definicje, co jest grane.

- Skąd to się tam wzięło…?

Filip wziął butelkę i wypił wszystko jednym haustem.

- Mmm… Mniam… Czuję orzeźwienie…
- No fajnie! A mi już nic nie zostawiłeś!?

W tym momencie do akcji wkroczyły Mumia z Olką.

- Gińcie, wredni kosmici! Won z naszej planety!
- Eee… Mumia? Chyba chciałaś powiedzieć „wredna kosmitko”
- Ooo… ee…racja  Tak więc… Giń wredna kosmitko, Dajano!
- O, przyszłyście wreszcie, żebyśmy mogli was zabić? Jak miło… Filip! ZABIJ…!!!

ale on stał w bezruchu. Jak manekin. Substancja działała…

- Co z tobą, Filip!? Ocknij się!

Było już za późno. Mikstura staruszki zadziałała i wygnała z jego ciała Alkaloidę Steroidową Solarum. Filip stał się z powrotem normalnym człowiekiem.

- Za późno, Dajano…
- Jak wy to zrobiłyście!?
- Ach, wiesz, byłyśmy u takiej jednej…
- U tej grubej krowy z ostatniego piętra w tym bloku!?
- …która powiedziała nam prawdę o tobie.

DjAna wiedziała już, iż przegrała. Sięgnęła po akcelator i powiedziała coś… w niezrozumiałym języku. Po minucie czasu, nad głowami wszystkich aktualnych, pojawiło się oślepiające światło… Tuż po tym, ze światła wyłonił się wielki statek kosmiczny, w kształcie patelni. Dajana weszła do niego. Gdy drzwi powoli zasuwały się, krzyczała:

- To jeszcze nie koniec! Zobaczycie, na co mnie stać! Ha ha ha ha!

I nagle… wymieniła się w dużego, zielonego potwora o trzech parach rąk i długim, śliskim ogonie, który… >poprzez sytuacja przycięła sobie drzwiami. Słychać było jedynie głośny krzyk i statek odleciał.

- No, robotę wykonałyśmy, DjAna odleciała na własną planetę, Filip już nie jest kosmitą… No to spadamy!
- Czekajcie! A co ze mną? Ja nie chcę być ufolką! Macie może więcej tej substancji…?
- Przykro mi, Asiu. A tak w ogóle to czemu nie poleciałaś wraz z DjAną?
- Oj przestań się zgrywać, Ewelina! Daj mi ten napój ; ponieważ inaczej ja i Filip ci dokopiemy!
- Cóż, nie dam ci. Nawet jakbym chciała, gdyż Filip wypił WSZYSTKO.

I poszły zostawiając Aśkę z Filipem sam na sam… > ale ta pobiegła szybko na ostatnie piętro bloku błagać starszą panią o odtrutkę (która cała znajdowała się w brzuchu Filipa, gdyż staruszka nie miała już więcej zapasów), a Filip……

- Zaczekajcie!! Wyrwałyście mnie ze szponów okrutnej DjAny! Chciałem wam podziękować! – krzyczał Filip, biegnąc za nimi. Skierował się w stronę Olki, nie mniej jednak już wyciągał własne macki…
- Z tymi mackami to pod kościół!
- lecz… ja chciałem podziękować!
- Podziękować!? Na początku chcesz nas zabić, a teraz dziękujesz… O nie! NARA!
- Cześć… lecz…
- CO!?
- Wiesz, Olka… Jakbyś kiedyś chciała wybrać się ze mną po lekcjach gdzieś… To daj znać…
- Hm, brzmi nieźle. lecz zamiast ciebie wzięłabym Gumisia!
- No teraz to tak, lecz… nie wiem, jak ty, lecz ja tęsknię, za tym, co było kiedyś… Wszystko byłoby inaczej, gdybyś wtedy po lekcjach nie uciekła i wspólnie pojechalibyśmy do…
- DOŚĆ! Żegnaj, Filip.

I odeszły… Były zadowolone z siebie. Zrobiły kawał dobrej roboty. Żadni kosmici już im nie straszni.



KONIEC =)