dawne błędy co to jest
Definicja: bardzo prosto i schematycznie myślałam wtedy,lecz póki nie wkleje swojego scenariusza.

Czy przydatne?

Co znaczy "Dawne błędy"

Słownik: Opowiadanie,które napisałam baaaaaaaaaardzo dawno temu gdy jeszcze okno było dla mnie tylko oknem a drzewo tylko rośliną. A więc jednym zdaniem bardzo prosto i schematycznie myślałam wtedy,lecz póki nie wkleje swojego scenariusza serialu dla młodzi
Definicja: Dawne błędy”

Na dzisiejszej lekcji j. polskiego pani ogłosiła konkurs, którego celem było przedstawienie autentycznych historii ludzi żyjących w czasach II Wojny Światowej. Postanowiłam za wszelka cenę wygrać ten konkurs, lecz nie miałam definicje w jaki sposób mogłabym znaleźć osoby, które podzielą się ze mną historią ze swego życia. Wybrałam się do parku sądząc ,iż może tam uda mi się znaleźć jakaś miłą, starszą panią która z uśmiechem na ustach opowie mi własne przeżycia. Już kilka min. później przekonałam się, ,iż krążący wśród młodzieży stereotyp spokojnych, zawsze pomocnych staruszków to dawno zapomniany mit. A uświadomił mnie o tym siedzący w okolicy mnie mężczyzna w starszym wieku, który na moje pytanie zareagował falą przekleństw i obraźliwych słów. Uff ciężkie jest życie reportera!! –pomyślałam. Zrezygnowana postanowiłam wrócić do domu. Wsiadłam do tramwaju, który jest moim źródłem transportu do domu i szkoły. Siedziała w okolicy mnie pewna pani, która na pewno moment młodzieńczego buntu miała już dawno za sobą Z breloczka przyczepionego do jej plecaka dowiedziałam się, ,iż ma na imię Helena. Tramwaj mijał następne przystanki, a zmęczeni ludzie wysiadali z niego wracając do swych domów. Po pewnym czasie tramwaj dojechał do ostatniego przystanku. Energicznie wstałam szykując się do wyjścia. Zdziwiona spostrzegłam przerażone spojrzenie mojej współtowarzyszki. Przypominała dziecko porzucone poprzez matkę, które bez jej opieki nie potrafi samo żyć. Powiedziała, ,iż mieszka w domu spokojnej starości, a dziś po raz pierwszy postanowiła zwiedzić miasto i zabłądziła ponieważ tyle się w nim zmieniło od czasu, gdy zakończyła się II Wojna Światowa. Wojna, to aby mi się mogło przydać!- pomyślałam. Zaprosiłam panią Helenę do swojego domu , a ona pokazała mi kartkę ze swoim adresem. Mimo późnej pory postanowiłam jej pomóc. Po długich poszukiwaniach dotarłyśmy na miejsce. U progu powitała nas właścicielka ośrodka, która ze łzami w oczach podziękowała mi za pomoc udzieloną jej podopiecznej. Zaprosiła mnie do ośrodka . Będąc tam miałam wrażenie jakby czas w ogóle nie istniał, lub zatrzymał się dawno temu. Ściany ozdobione w motywy kwiatów, stare wyrzeźbione kredensy, czarno-białe fotografie. To wszystko przypominało mi sceny z jakiegoś powojennego filmu. Pani Elwira, będąca właścicielką tego obiektu powiedziała mi, ,iż nie chce zamieniać wystroju , gdyż właśnie on jest częścią życia tych ludzi. Zaproponowała mi weekend w swoim ośrodku. Odpowiadała mi jej propozycja, ponieważ dlatego miałam większe możliwości na wygranie konkursu. Jednak to nie rządza sukcesu, ale chęć przeżycia przygodny kierowała mną tamtego wieczora.
Idąc do sypialni, usłyszałam wołający zza drzwi głos kobiety. Otworzyłam je. Na sporym łóżku okrytym baldachimem siedziała starsza kobieta. Była ubrana w elegancką suknię. W pokoju stał fortepian a na nim czarno-biały portret przedstawiający ubranego w mundur młodego mężczyznę. w okolicy była fotografia tego samego młodzieńca w towarzystwie pięknej kobiety. Nie trudno było się domyślić , ,iż była nią siedząca w sypialni staruszka. Poprosiła mnie o to, abym przyniosła jej z ogrodu czerwoną ró, ,iż. Gdy po paru minutach wróciłam trzymając w ręce czerwony kwiat, ona siedziała przy fortepianie, grając bardzo smutną , pełną żalu i rozpaczy melodię. Słuchając jej przypomniałam sobie najsmutniejsze sceny z mojego życia. W oczach grającej pani Lidii pojawiły się łzy. Po chwili przestała grać, a z jej oczu popłynęły łzy. Poprosiła, abym zostawiła ją samą. Tak także zrobiłam. Kładąc się spać cały czas słyszałam jej płacz za ścianą. Zastanawiałam się jaką tajemnicę kryje w sobie ta kobieta.

Za oknem panował zmrok. poprzez pewien czas wpatrywałam się w wiszący na ścianie obraz. Przedstawiał dwoje przerażonych ludzi , wpatrujących się w trzymany poprzez kobietę pistolet. Z boku, na podłodze leżał postrzelony chłopiec. W tle widać było zegar, wskazujący godzinę 24.00. Próbowałam wyobrazić sobie co skłoniło autora do namalowani tak drastycznych scen. Hmm może jego swoje przeżycia? Niestety byłam już zbyt senna, by o tym myśleć, dlatego także położyłam się spać. Śniło mi się, ;, ,iż jestem w wielkim labiryncie. Próbowałam znaleźć z niego wyjście, lecz każda droga prowadziła mnie w to samo miejsce. Gdzieś z oddali słychać było płacz dziecka. Chciałam do niego podejść. Gdy już byłam blisko, zjawiła się jakaś młoda kobieta, która zabrała niemowlę. Nagle obudziłam się, a przy oknie ujrzałam jasną postać, przedstawiającą chłopca. Podszedł do mnie i powiedział ,żebym się go nie bała. Miał osiem lat i nazywał się Gabriel. Patrząc na niego zobaczyłam, ;, ,iż oprócz białego ubrania ma nad głową coś na kształt anielskiej aureoli. Zapytałam czy nie jest przypadkiem aniołem, który zjawił się na ziemi, by mi w czymś pomóc. Odpowiedział , ;, ,iż to ja muszę mu pomóc. Dlaczego to właśnie mnie przytrafiają się takie historie? Do innych ludzi z pewnością przyszedłby anioł spełniający życzenia, a ten mój nawet nie miał skrzydeł! Pewnie użalałabym się tak nad sobą, gdyby nie to, , ;, ,iż chłopiec chwycił mnie za rękę i przeprowadził poprzez oglądany przeze mnie przedtem obraz. Znaleźliśmy się w tym samym miejscu, które autor przedstawił w swym dziele. Był to bogato zaopatrzony dom. Mój towarzysz powiedział, , ;, ,iż to on jest tym dzieckiem ,które martwe leżało na podłodze. Opowiedział mi o swoich rodzicach. Matka- wykształcona młoda kobieta, rządna władzy i efektów. Tata- utalentowany malarz z sukcesem sprzedający swe prace. Pobrali się bez miłości dla zwiększenia ogromnego majątku swoich rodziców. Spotkali się dopiero w dniu swojego ślubu. Kobieta pod warstwą makijażu i przepięknym welonem próbowała ukryć własne nieszczęście. Idąc do ołtarza wyrzuciła za siebie noszony od dzieciństwa medalik, oznaczało to koniec jej szczęścia. Małżeństwo tych dwojga od początku przepełnione było kłótniami i wzajemnym ukazywaniem sobie swej nienawiści. Po chwili do salonu weszła Waleria-matka chłopca. Wyrzuciła na podłogę rzeczy męża. On zaś nie pozostając jej dłużny zaczął drzeć po kolei wszystkie jej sukienki. Co chwilę słychać było krzyk przerywany płaczem kobiety. Ze zdumieniem doszłam do wniosku, , ;, ,iż jestem dla nich niewidzialna. Zrozumiałam także, , ;, ,iż wojna to nie tylko ta między wrogimi krajami. O sporo gorsza jest wojna z samym sobą, z swoimi problemami i nienawiść, która zbiera śmiertelne plony. Życie tych ludzi przypominało właśnie taką wojnę we własnym domu między pozornie najbliższym sobie ludźmi. Zegar na ścianie wskazywał 23.50. Już tylko dziesięć min. dzieliło ich od chwili, która raz na zawsze wymieniła ich życie. Opiekunka wróciła do domu, prowadząc za rękę chłopca. W tym samym czasie niepewnym krokiem Waleria podeszła w stronę męża. Krzycząc opowiedziała mu o tym, , ;, ,iż zgadzając się na ślub z nim wyrzekła się swojego szczęśliwego życia. Wyjechała z rodzinnego państwie, gdzie zyskała wielką sławę jako aktorka największego na świecie teatru. Miała przed sobą ogromną karierę. Niestety jej rodzinie groziło bankructwo i utrata rodzinnego majątku. Jedyną nadzieją był ślub Walerii z Filipem- synem polskich milionerów. Rodzina jej przyszłego męża postawiła warunek, mówiący o tym, , ;, ,iż musi porzucić teatr i zamieszkać w Polsce. Kobieta cały swój żal i złość przelała na Filipa. Na zegarze zbliżała się północ. Waleria wyciągnęła pistolet, mówiąc: ,,Skończmy z tym! Jeśli mnie już nie będzie to chociaż jedno z nas rozpocznie normalne życie”. Mężczyzna podszedł do niej, chciał jej zabrać broń. Zaczęli się szarpać. Mały Gabriel widząc to z krzykiem pobiegł w stronę rodziców. Nagle broń wystrzeliła, a kula trafiła prosto w serce niewinnego dziecka, które po chwili martwe upadło na podłogę. Spojrzałam na przerażoną twarz niani. Była bardzo podobna do właścicielki Domu Spokojnej Starości, pani Elwiry. Gabriel powiedział, , ;, ,iż czekał czterdzieści lat, by móc komuś o tym opowiedzieć, gdyż tylko osoba szczęśliwa, żyjąca w państwie bez wojny może przywrócić spokojne życie jemu i jego rodzinie. Złapał mnie za rękę i znów znaleźliśmy się po drugiej stronie obrazu w opuszczonym przeze mnie pokoju.

Zbliżał się ranek, słońce coraz pewniej zakrywało księżyc. Chłopiec powiedział, , ;, ,iż ma nie sporo czasu, gdyż wspólnie z blaskiem słońca jego postać znika. Dlatego także wyznał mi sekret powierzony mu poprzez Boga, mówiący o możliwości otrzymania drugiego życia poprzez ludzi, którzy niewinnie albo zbyt wcześnie opuścili świat żywych. Moim zadaniem było odnalezienie jego rodziców żyjących w dzisiejszych czasach i pokierowanie ich losem tak, by nie było w nim konfliktów. Duch zniknął, zostawiając mnie samą.

Zeszłam na dół do salonu. Wyglądał tak samo jak w dniu tej tragedii. Postanowiłam poszukać pomocy u pani Elwiry. Bałam się jednak, , ;, ,iż uzna mnie za osobę, która postradała zmysły. Nareszcie w dzisiejszych czasach ludzie raczej nie rozmawiają z aniołami a tym bardziej nie pomagają im w spełnianiu ich misji. A tak przy okazji to muszę wyrazić własne nieograniczone szczęście z tego, , ;, ,iż mieszkam w państwie bez wojen i mam kochającą się rodzinę w której nie ma konfliktów. Usłyszałam czyjeś kroki, więc zapaliłam światło. Stała przede mną pani Lidia. Była wyraźnie zaskoczona moim widokiem, tak jakby coś ukrywała. Zapytałam ją gdzie chce wyjść o tak wczesnej porze. Początkowo chciała mnie okłamać, mówiąc, , ;, ,iż idzie do ogrodu, gdyż uwielbia spacer o tej porze. Gdyby nie to , , ;, ,iż za oknem panowała przerażająca ciemność i lekka mgła to pewnie bez wahania uwierzyłabym w jej słowa. Staruszka, widząc, , , ;, ,iż nie ma sensu dalej kłamać zapytała czy nie poszłabym z nią na cmentarz. Trochę się bałam iść tam, po tym jak spotkałam Gabriela, jednak uznałam to za szansę na znalezienie jakiś śladów związanych z moim zadaniem.
Gdy dotarłyśmy na miejsce pani Lidia podeszła do grobu na którym było zdjęcie tego samego mężczyzny, którego widziałam na fotografii w okolicy fortepianu. Na pomniku widniał napis: ,,Gustaw Bielewski :Zginął za grzechy państwa jako bohater. Zostawił świeżo poślubioną małżonkę” Zapytałam kim był ten człowiek. Pani Lidia ze łzami w oczach zaczęła opowiadać mi o swojej młodości. Powiedziała, , , ;, ,iż jest Niemką. Jej tata był oficerem Gestapo. Mieszkali w Berlinie. Pewnego dnia do aresztu, który mieścił się w piwnicy ich domu trafił młody chłopak. Czasami słyszała jego krzyk. Dobrze wiedziała , , , ;, ,iż był wtedy bity poprzez jej ojca lub jego kolegów. Pewnego dnia została sama w domu na cały tydzień, ponieważ tata nie przejmował się losem swojej córki. Była burza a ona została sam na sam ze swoim lękiem. Od dzieciństwa bała się samotności. Podeszła do drzwi prowadzących do piwnicy w której przetrzymywany był Gustaw. Usłyszała jego płacz. Mimo zakazu ojca otworzyła drzwi. Spojrzała na leżącego na podłodze młodzieńca. Jego ciało pełne było śladów bicia. Zaprosiła go do domu. Przestraszony chłopak bał się nawet do niej odezwać. Podała mu rękę, by mógł wstać. Nie miał nawet siły ,tak aby wejść po schodach. Poczęstowała go obiadem. Zaczęli ze sobą rozmawiać. Był polakiem, który ratując swoich rodziców przed zabraniem do obozu koncentracyjnego, sam wpadł w ręce Niemców. Na szczęście umiał porozumiewać się w języku niemieckim, dlatego także zaprzyjaźnił się z dziewczyną. Każdego dnia przynosiła mu do celi świeże jedzenie. Rozmawiali godzinami. Niestety po paru dniach wrócił pan domu, który gdy tylko dowiedział się, , , , ;, ,iż jego córka zadaje się z więźniem rozkazał, by jak najszybciej pozbyć się chłopaka. Lidia widziała jak prowadzą go na śmierć. Był jeszcze bardziej pobity i prawie nieprzytomny. Krzyknęła , , , , ;, ,iż go nie zostawi. Tego samego dnia spakowała wszystkie własne rzeczy i wykorzystując nieuwagę ojca uciekła z domu. poprzez dłuższy czas błądziła bez celu po Berlińskich ulicach. Jej jedynym schronieniem był pobliski klasztor, gdzie wzruszony jej losem ksiądz postanowił pomóc jej odszukać przyjaciela. Do dziś pamięta dzień w którym odnaleziono Gustawa, był bardzo wycieńczony. Siedziała przy nim dniami i nocami bojąc się, , , , ;, ,iż może nie dożyć następnego poranka. Minął miesiąc chłopak powoli odzyskiwał siły. Młodzi bardzo się ze sobą zżyli poprzez ten czas. Do tego stopnia, , , , ;, ,iż świata poza sobą nie widzieli. Postanowili się pobrać, jednak już wkrótce los zesłał na nich następną przeszkodę w formie ojca dziewczyny, który siłą zaciągnął ją do domu. Rozkazał rozstrzelać Gustawa. Wyrok miał się odbyć za dwa dni. Lidia wiedziała, , , , ;, ,iż to już koniec ich miłości. Wczesnym rankiem wymknęła się do klasztoru, by poprosić duchownego o to, by jak najszybciej udzielił jej ślubu z Gustawem. W białej sukni poszła wspólnie z przebranym za urzędnika Gestapo księdzem do celi przyszłego męża, gdy nałożył im obrączki rozległy się strzały. Postanowili zastosować ten okres do ucieczki. Cudem powiodło im się wydostać z więzienia. Biegli poprzez szare ulice. Nie mogli uwierzyć, , , , ;, ,iż w końcu są wolni. Właśnie wtedy pojawił się jej tata, który bez wahania trafił żelazną kulą prosto w jej ukochanego, pozbawiając go życia. Zdążył tylko wypowiedzieć: ,, Bądź ze mną codziennie po mojej śmierci, a Bóg pozwoli nam być wspólnie”. Na białej sukni panny młodej była wielka plama krwi, która do dzisiaj przypomina jej o cierpieniu męża.
Pani Lidia zakończyła swą opowieść. poprzez chwilę stałam jak zamurowana wpatrując się w niebo. Trudno mi było cokolwiek powiedzieć. Kobieta powiedziała, , , , ;, ,iż przeprowadziła się do Polski, ponieważ to państwo jej męża. Dopiero tu odnalazła prawdziwy spokój. codziennie przychodzi tu, by położyć czerwoną różę- znak miłości na jego grobie. Pomyślałam sobie, jak to dobrze, , , , ;, ,iż w dzisiejszych czasach w moim państwie nie ma wojen, a Niemcy są krajem do którego regularnie jeżdżę na wakacje, by odpocząć po ciężkiej nauce. Zapytałam czy słyszała o małżeństwie, które mieszkało dawniej tu, gdzie teraz jest Dom Spokojnej Starości. Przestraszyła się. Powiedziała, , , , ;, ,iż mieszkańcy domu obiecali pani Elwirze zachowanie tajemnicy. Lewą ręką wskazała na niewielki pomnik i siedzącą w okolicy niego kobietę. Podeszłam do niej. Ze strachem w oczach uświadomiłam sobie, , , , ;, ,iż to grób Gabriela. Więc ona musiała być jego matką. Spojrzałam na jej twarz. Mało wymieniła się od tamtego czasu. Powiedziałam, , , , ;, ,iż obraz namalowany poprzez jej męża na zawsze utkwi mi w pamięci. W jej oczach widać było strach. Zapytała: ,, Czyli to ty jesteś tą, która ma zapobiec naszej tragedii i przywrócić życie mojemu synkowi?” Potwierdziłam jej słowa. Okazało się , , , , ;, ,iż każdego dnia prosiła Boga o to, abym wreszcie pojawiła się w jej życiu. Niestety nie wiedziała gdzie jest jej mąż, ponieważ odpowiedz na to pytanie znała tylko pani Elwira, lecz obiecała mu zachowanie tajemnicy. Pani Lidia, zawołała mnie, ponieważ nadszedł czas powrotu. Matka Gabriela postanowiła pójść z nami. Na jej widok pani Elwira wybuchła paniką. Krzycząc zapytała jakim prawem zmuszam ją do powrotu w czasy o których nigdy nie chciała pamiętać. Powiedziałam, , , , , ;, ,iż tylko jej pomoc pozwoli nam odnaleźć męża pani Walerii i zapobiec ich rodzinnej tragedii. Opowiedziałam o wczorajszym spotkaniu z Gabrielem i powrocie do tamtego dnia. Moja opowieść przekonała ją do zdradzenia ukrywanej tajemnicy. Tak faktycznie to mężczyzna którego szukamy był bardzo blisko, ponieważ w tym domu. Siedział w jadalni i wraz z innymi mieszkańcami jadł śniadanie. Małżonkowie na swój widok mimo dawnej nienawiści padli w własne ramiona.
wspólnie ze mną i byłą nianią czekali w okolicy obrazu na nadejście północy. > wspólnie z biciem zegara pojawił się blask z którego wyszedł dorosły anioł a > wspólnie z nim mały Gabriel. Ich widok zapierał dech w piersiach. Starszy anioł powiedział, , , , , ;, ,iż wedle wolą Boga przywróci pokój rodzinie i życie ich synowi. Całe niebo wzruszyła historia tej rodziny, dlatego także nie muszę z powrotem przenosić się do przeszłości, by zapobiec ich nienawiści. Ci ludzie już dawno zrozumieli własne błędy. Anioł pokazał im ich nowe życie. Spotkali się na jednym z przedstawień, w którym brała udział Waleria. Pobrali się z miłości i zamieszkali w Polsce w okolicy kupionego poprzez Filipa teatru. Byli szczęśliwi, tworząc rodzinę w której nie było miejsca na konflikty. Nigdy nie doszło również do tamtej historii ukazanej na obrazie. Po dziesięciu latach wyprowadzili się ze swojego domu w Polsce do Londynu. Swą willę oddali pani Elwirze, która utworzyła z niej Dom Spokojnej Starości. Gdy minęła północ cała trójka zniknęła. Anioł podziękował mi za pomoc dając list, który rozkazał otworzyć dopiero 13 maja 2010 roku. Hmm coś może się ukrywać w tej kopercie? Może następna misja?
Po tych wydarzeniach wróciłam do domu. Nie napisałam pracy na konkurs, gdyż moje przeżycia są zbyt piękne, by przelać je na parę zwyczajnych kartek. Wiem tylko jedno, życie bez konfliktów to największy dar jaki mógł otrzymać od losu człowiek, dlatego nie zmarnujmy tego.