tylko, nieliczni, wiedzą…

Definicja: tak żadnej zbrodni słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Tylko nieliczni wiedzą…

Słownik: - Dzieciństwo a potem czas dojrzewania, nie jest łatwy, lecz nie można w ten sposób tłumaczyć się potem w życiu, iż było mi źle. Nie można tłumacz tak żadnej zbrodni.
Definicja: Dzieciństwo a później moment dojrzewania, nie jest łatwy, lecz nie można w ten sposób wyjaśniać się później w życiu, iż było mi źle. Nie można tłumacz tak żadnej zbrodni.
- ależ ja się nie tłumaczę. Pyzatym ja jednak lubię własne życie. A chcesz posłuchać mojej wersji??
- chcę, po to tu przyszłam.
Usiadłyśmy obie wygodnie ona na kanapie, ja na sporym fotelu, w okolicy był stary kominek.
Ona zagrzebała nogi pod ciepły koc, ja wyjęłam dyktafon, włączyłam i zaczęłam rozmowę.
- To możesz zacząć , jaka jest twoje wersja?
Odczekałam chwilę zanim zaczęła mówić. Wzięła na początku łyk wina.
- nie ma tak chyba do końca mojej wersji, opowiem jak ja to pamiętam około
Przytaknęłam i zaczęła mówić.
- był luty, gdzieś początek lutego. Wygrzebałam z piórnika jakieś kartki. Bazgroły, wyplute ze środka. Zawsze tak zapisywałam uczucia, pod wpływem chwili, później przeważnie zapisywałam je w dzienniku. Ten cholerny środek, pomyślałam.
W tym momencie wyjęła nie spory zeszyt, i recytowała jego fragmenty: dzień przed wyjazdem zerwałam z moim chłopakiem. To nie była łatwa decyzja. Ani pochopnie podjęta. Zrozumiałam, iż go nie kocham. W najwyższym stopniu bolało, iż aczkolwiek próbowałam, nie umiem. Wmawiałam sobie, poprzez okres nawet wierzyłam. Moja miłość do niego była jak masa czekolado podobna. Starałam się przekonać sama siebie, iż podróbka jest prawdziwą czekoladą….
- a co złego jest w podróbkach, nie czuć różnicy w smaku a przecież liczy się wnętrze a nie etykietka.
- no właśnie , mogę dalej?
- Jasne – teraz już mówiła z głowy.
- Najgorsze iż nie mam mu nic do zarzucenia. Pisał romantyczne poematy, nagrał składankę z polskimi piosenkami o miłości. Kupił świecznik i srebrny łańcuszek z wisiorkiem.
Był dla mnie dobry, opiekował się. Był chyba z racji na studniówkę. I zakochał się. A ja? Wiem jaka jestem. Wiedziałam iż go zranię. Było cukierkowo, ta słodycz mnie zemdliła. Pokusa okazałą się silniejsza. On był tym dobrem, na które się wyrzygałam….
- silne słowa…
- wiem, lecz to prawda. Czułam i nadal czuję do niego sympatię, i nawet jeżeli jest wielka, to zawsze pozostanie tylko sympatią ponieważ… w facetach od zawsze pociągało mnie zło.
- przewarzająca część dziewczyn oczekuje miłosnych listów a taki niedobry co mógł Ci dać?
- nie wiem, do dzisiaj to we mnie siedzi, kocham adrenalinę. Cwaniak z rękoma w kieszeni, plujący na chodnik luzak. O tak. Drobny cham z bezczelnie zadziornym błyskiem w oku. Może palić, trochę przeklinać i czasem wypić. Najlepiej gdyby jeszcze miał kolczyk albo tatuaż. W takim kolesiu, z włosami równo zgolonymi albo postawionymi na żel, pociąga mnie to, iż umieją zacisnąć pięści i zdobywać….
- lecz romantycy także umieją zdobywać, może nawet bardziej niż taki gangster?
- gangster, dobre ustalenie. Może i umieją ja miałam ten spokój, stabilizacje. A jednak to ryzyko w dalszym ciągu ma nade mną przewagę. Miałam spadające gwiazdy. Wybrałam poczucie adrenaliny. Miałam cos pięknego i w najczystszej postaci, a wyciągnęłam rękę do czarnego.
- dlaczego?
- ponieważ białe nie brudzi?? A ja jestem jak dziecko, lubię się paprać w błocie, brudzić w smole tj. coś czego potrzebuje do dzisiaj.
- dziwne , dorośli wolą czystość.
- A kto Ci powiedział, iż ja jestem dorosła? Może ja w ogóle nie dorosłam, nie dojrzałam do swojego wieku?? Pozory mylą, wygląd czasem również.
-zamknęłaś się w swoim wieku piętnastu lat?
- nie osiemnastu, miałam wtedy osiemnaście, może dziewiętnaście. Miałam także przy Nin widoki na przyszłość, a wolę podążać na ślepo. Miałam Romea i …. Mam Romea . tyle, iż mój Romeo jest gangsterem…
Chciałam się od nich jakoś uwolnić, ponieważ wiedziałam, ze się o mnie pozabijają a raczej gangster mojego spokojnego króliczka
- wyrażasz się o nich z miłością
- ponieważ kocham jednego i drugiego, widocznie można kochać dwóch.- chwilę szukała w zeszycie dobrego zapisku i przeczytała: Wyjechałam, na te dwa tygodnie myśląc, iż mam z głowy ich obu. Na ustach szerzył się uśmiech zwycięstwa gdy oglądałam telenoweli, bezkarnie objadając się lodami waniliowymi z czekoladą i brzoskwiniami, popcornem. Naleśniki z dżemem i gofry z bita śmietaną w nieprzyzwoicie nadmiernych ilościach …. – koniec cytatu – dodała po chwili.
Hm, wyobrażasz sobie? Mistrzostwo świata!
- przytaknę Ci , lecz nie wiem, nie zdarzyło mi się jeszcze tak objadać, i to w dodatku bezkarnie
Zaśmiałyśmy się obie.
- lecz do czasu – zaczęła - gdy ten świat nie dał o sobie znać sygnałem telefonicznym….
Dzwonił kilka razy na dzień. Patrząc jak wyświetla się jego numer, mrużyłam oczy, zagryzałam wargi. Równocześnie czułam jakby na czas oczekiwania kiedy przestanie, zaczynało brakować mi tlenu. Czułaś kiedyś coś podobnego
- nie – zaprzeczyłam a ona ciągnęła
- Gdy już zrezygnowany odłączał się, opadałam na tapczan z pytaniem „co chciał powiedzieć?” z rozważań o tym szybko przeszłam do porządku dziennego. Siedziałam przed telewizorem podjadając tym wspólnie słone paluszki.(śmiech ) Ciągle nie wyjaśnione zostało czy Alexandro wybierze Rubi czy Mirabel??
- Rubi
- co?
- wybrał Rubi oglądałam kiedyś ten serial. – obie wybuchnełyśmy śmiechem, jak dwie nastolatki śmiejące się z dziwnej fryzury kolegi.
- wtedy poczułam wibracje. Cholerne wibracje komórki – pewnie znowu jakaś promocja!! Pomyślałam, i odłożyłam telefon, wracając do niego dopiero po 129 odcinku serialu.
Oczywiście mogłam odebrać te informacje w trakcie jego emisji ponieważ tak czy inaczej dalej nic się nie wyjaśniło. Jak to w serialach
- lecz jednak lubimy seriale nie? Sama regularnie się zastanawiam, co nas w nich tak pociąga. lecz wróćmy do wywiadu.
- poczekaj teraz zacytuję, ponieważ aż tak precyzyjnie nie pamiętam, wyszukała odpowiednią kartkę w zeszycie ; Otwierając skrzynkę odbiorczą przeczytałam: jeżeli nie chcesz mnie znać, co najmniej to napisz. Nadesłano ponad kwadrans temu, właściwie to już pół godziny. Nie odbierałam telefonu również dlatego, iż nie uaktywnił mi się roaming i ja także bym płaciła.
- Zrobiłaś to z wyrachowania, skąpstwa??
- no tak, a on myśli , iż już nie chcesz go znać, dziwni są ci mężczyźni.
Pobiegłam później do pokoju , po telefon mamy…
- po co ci był?
- sama nie wiem, chciałam mu odpisać, czułam wewnętrzną potrzebę wytłumaczenia się. Chociaż chciałam tak aby nie pisał i się odczepił. Jednym susem rzuciłam się na łóżko na którym leżał mały, niebieski wybawca. Dobrze pamiętam ten telefon mamy, bardzo regularnie zastępował mi mój aparat, mój w większości już nie miał kasy a mama zawsze, ponieważ miała na abonament. (śmiech) Szybko wystukiwałam tekst: masz- spacja – racje- spacja –nie –spacja –chcę – spacja –cię – spacja - już – spacja –znać – wykrzyknik wysłano. I odetchnęłam
- napisałaś mu tak „spacja”?
- ależ nie, zwyczajnie jak pisałam, tak się czułam, spowolniona w momencie pisze wszystko. lecz wiesz co było najdziwniejsze?
-no ???
- Nie wiem dlaczego, on odczytał to jako: nie mów tak, głuptasie nie pisze ani nie odbieram ponieważ nadal jestem w Szwecji. Będę w domu w sobotę. Tęsknie, kocham cię Piotruś. Bez spacji i kropki tak aby szybciej napisać. No to ostatnie zdanie faktycznie nie wiem skąd mu się tam wzięło…???
- odpisał?
- tak odpisał iż w takim razie zadzwoni w sobotę (skarbie)!!. Przecież musiał cos pokręcić !! wtedy mówiłam sobie, iż przeczyta jeszcze raz smsa z pewnością i zrozumie. A w piątek pakowałam się. Składałam ubrania w kosteczkę, pastę do zębów zakręciłam precyzyjnie tak aby nie wyschła, a flakon z perfumami włożyłam do opakowania ponieważ jeszcze aby się pobił.
- jakie perfumy? Przepraszam, jeżeli pamiętasz, ja ma bzika na punkcie perfum
- no około , nie pamiętam, wiem tylko, iż dostałam je od Patryka.
- a więc tego dobrego?
- tak. Pojechaliśmy na prom – chcesz jeszcze wina – zapytała mnie w pomiędzy czasie – jasne. Po chwili ciągnęła dalej. - W restauracji na promie podawali akurat specjały kuchni włoskiej, pamiętam ponieważ uwielbiam ta kuchnie i bogatość smaków i zapachów. W przeważającej większości makaron z warzywami . Zjadłam z dokładką. Nawet te małe ohydne marcheweczki. Tak bardzo nie mogłam doczekać się soboty! Miałam wrażenie ze leżąc w kabinie, specjalnie i na złość przedłużałam sobie czas oczekiwania na ranek . . . jak jakbym robiła to na siłę. Przepraszam lecz znowu zacytuję, mam , fajnie to wtedy opisałam w dzienniku, precyzyjnie : leżąc w kabinie przekręcałam się z boku na bok, coraz bardziej zaplątana kołdrę. Nareszcie usiadłam aby się wydostać, lecz kołdry w ogóle nie było! Był rulon oplatający moje nogi którymi machałam jak syrena ogonem
- i ?
- Nie mogłam się zebrać w sobie…. Rozumiesz, siedziałam cały dzień. później noc i myślałam o jednym to o drugim. Takie kurwa niezdecydowanie, i dylematy zabijają , powoli od środka.
Aż tu nagle, usłyszałam komunikat na pokładzie: Szanowni Kraj witamy w Polsce. Chytrym wzrokiem spojrzałam na telefon który od chwili wypowiedzenia tych słów stał się przedmiotem mojego pożądania. . . rozrysowałam to sobie czarno na białym…
Siedziałam w samochodzie, zjeżdżaliśmy z promu. poprzez szybę widziałam zaśnieżone drogi. A przecież miało być ciepło kiedy wrócę. Było za wcześnie , tak aby do niego pisać, niech sobie pośpi. Czemu znów się tak uśmiecham? jakbym zaczynała wierzyć….zatrzymaliśmy się przed domem mojej babci. Wysłałam mu sms’a, który był radosnym okrzykiem, wyrwanym ze środka: dzień dobry, Polsko!
- cieszyłaś się ?? z powrotu
- jasne, mimo wszystko kocham Polskę.
- odpisał?
- Odpisał tak jak lubił : jestem… Przywitał mnie krótko. lecz ile w tym treści…
- a no jest, zależy jak to odbierać.
- wiesz ja to odebrałam : jestem, kocham, pamiętam. Potrafiłam już odczytać każde jego wyraz i zapisane pomiędzy wierszami słowa które chciał ukrywać.
Weszłam do babci. Rozpakowałam prezenty dla rodzinki, uścisnęłam sześcioletniego kuzyna. Zdążył mu wylecieć następny mleczak. Ciekawe czy przyszła po niego zębowa wróżka ?
- pewnie tak… ja zawsze w to wierzyłam iż przychodzi.
- hmm wiesz ja także, lecz myślałam, iż to mama jest tą wróżką. A mały powiedział, iż ona bierze wszystkie zęby - nawet te z próchnicą –
- Zabawny. Takie dzieci zawsze są zabawne.
- Coś tam opowiedziałam, zjadłam kanapkę i położyli mnie do łóżka.
Kazali odpoczywać. Napisałam jeszcze tylko kilku osobom iż wróciłam. Zasnęłam…. Co to za sen?? Znów kręciłam się z boku na bok. Telefon. Zaświecił się jego imieniem…

Patrzyłam rozszerzonymi źrenicami na telefon i mówiłam do siebie na głos: odbierz, no odbierz! Zawiesił się klawisz z zieloną słuchawką!
-Akurat teraz??
- zawsze tak jest , powtarzałam no, odbierz – proszę działaj! musisz, rozumiesz ?!
Gadałam do telefonu i musiał to wtedy śmiesznie wyglądać.
- kto dzwonił?
- Piotr….. Przecież wiesz, jak za nim tęskniłam! Mówiłam wściekła, a głos łamał mi się jak do płaczu. Naglę usłyszałam: hej!!, z kim rozmawiasz skarbie? Okazało się , iż z nerwów nie zauważyłam kiedy telefon odebrał rozmowę.
- a on co na to?
- A on dzielnie bronił się tak aby nie wybuchnąć śmiechem. Mi się nie powiodło, ja to zrobiłam.(śmiech) Przyłożyłam telefon do ucha i powiedziałam: nie mogłam odebrać, ponieważ coś się schrzaniło. Modliłam się w duchu, aby teraz nie skomentował tego jak kawał miesiąca, i wiesz co okazał się porządku, znowu. Powiedział: hmm lecz wszystko teraz porządku ? oznacza działa?? Przytaknęłam, czując jakbym była nastolatką z amerykańskiego filmu dla młodzieży i gram tą głupią blondynkę bardzo wiarygodnie … wiesz te niemądre blondynki zawsze mnie drażniły a teraz sama nią byłam. poprzez chwilę.
- mnie także one drażnią w filmach , pokazane jak niewypały. I co było dalej??
- Nie chcąc kontynuować niezręcznej sytuacji zapytał: odczytałaś chociaż informacje, które ci tam wysłałem?
Ja: tak, pisałeś iż masz jakąś poważną sprawę. O co chodzi?
On: ponieważ wiesz… ja i ty … - zaczął się jąkać…
-gangster, postawiłaś go w niezręcznej sytuacji…
- ja?? Ależ skąd nie powiedziałam nic więcej, nic czego ty teraz nie usłyszałaś.
Myślałem o nas…. Jest nad czym myśleć.
- I do jakich wniosków doszedłeś? - zapytałam sucho i po prostu, wręcz rutynowo, podręcznikowo.
On: na razie do jakichkolwiek.. ja Cię bardzo….bardzo… ja cię …
Pomyślałam wtedy: Boże co mu się stało? tak aby nie umieć słowa sklecić i to kto Gangster poprzez duże „G”
Postanowiłam mu pomóc : słuchaj, ja także cię lubię, i także bardzo. lecz myślałam, iż faktycznie chodziło o coś ważnego… hmm chwila pod wpływem jego głosu a już wyłaziła ze mnie wredna, zimna suka…
- czemu tak o sobie mówisz?
- ponieważ tak było zawsze kiedy go słyszałam, nie umiałam chyba przy nim być cisza i spokojna, szalałam, lecz jemu to szaleństwo się podobało. Mi zresztą także. Spytałam go wtedy: Po co dzwonisz?
A wiesz , Czekałam na ten telefon czternaście dni a teraz pytam po co ?! Odpowiedział pytaniem, na pytanie: co się z Tobą dzieje? To pytanie zadźwięczało mi w uszach, przeżerając się echem do mózgu : nic
Trzy litery znaczyły dla niego tyle co dla mnie trzy kropki. Milczenie to jeszcze nie cisza…
- masz racje, nie cisza, lecz nie można traktować milczenia jako odpowiedzi.
- teraz to wiem, wtedy byłam młoda i niemądra a pyzatym zestresowana.
- i co napisała coś jeszcze?
- nie to był koniec wyłączył się, później nic nie napisał. Przypomniał mi się wtedy tekst piosenki: Ona znów spędzi samotną noc, wierząc iż rano już zobaczy go… oddech na szkle, serce na pożegnanie smutkiem malowane. Kilka słów wyczytanych z zamkniętych ust: kocham Cię i poczekam tu ….
- czemu akurat ten??
- nie wiem, czasem tak jest. Ty tak nie masz?
- no mam, czasem.
- no właśnie, później położyłam się spać. lecz nie mogłam usnąć weszłam więc na neta, dawno mnie tam nie było. Był popularny na gg. Nie wiedziałam co robić, lecz nie odezwałam się, sam się podłączył : kiedy będziesz w Polsce?
Ja : już jestem dlatego mogłam odebrać. A co u ciebie?
On: a ja jestem chory… jesteś śliczna kochana…
Ja: co chcesz usłyszeć? Dzięki za komplement? a może iż Cię kocham?
On: nie.
Ja: dobrze, nie usłyszysz tego więcej.
On: faktycznie nigdy więcej mi tego nie powiesz?
Ja: ….
On: założymy się?
Ja: nie. Nie chcę Cię okłamywać.
On: a ja bym chciał żebyś uwierzyła we mnie. Znam Cię dobrze, mam całą jak na dłoni a Ty ciągle wątpisz. Mimo zła jakie przetrzymaliśmy wspólnie…. We dwoje….
Ja: leż spokojnie w łóżku z termometrem pod pachą. Musisz się wygrzać, jesteś przeziębiony. Nie potrzebne Ci powikłania. Śpij. – i poszłam sobie ….
- ot tak? Poszłaś??
- nie wiedziałam co zrobić. Wkurzył mnie wciąż mówi ze mnie kocha, lecz tego nie potrafi pokazać. lecz słuchaj dalej, gdy wróciłam już ze spotkania na gg , było bardzo późno. Byłam pewna, iż już zasnął. Położyłam się więc i napisałam mu: pukam cichutko, aby nie zbudzić Cię powiem tylko dobranoc skarbie.
- a jednak uległaś….
- zawsze mu ulegałam. Za kilka sekund przyszła informacja: w ogóle nie śpię.
Ja: chyba nie chcesz mi powiedzieć, iż tyle czekałeś na mnie?
On: jeżeli nie możesz już zaufać mi, uwierz co najmniej iż ludzie się zmieniają…
- uwierzyłaś?
- Hmm.. trudno powiedzieć, tamte słowa dały mi wiele do myślenia. Podobno dziewczyna gangstera po każdej bójce cierpliwie opatruję mu rany, w sądzie broni jak lwica, i latami wyczekuję na powrót z więzienia.
Może już miałam coś w sobie z dziewczyny gangstera? Skoro widziałam w nim jeszcze same dobre rzeczy….
Zapytałam tylko co dalej pozwala mu mieć pewność odnośnie tego, iż wciąż i na przekór wszystkiemu kocham go.
Odpowiedział, iż : MIŁOŚĆ…..
- ładnie, może jednak jest w nim trochę z romantyka?
- może i było, teraz nie wiem już nie mam z nim kontaktu.
- jasne, wiem. później coś było?
- wiesz ja się już położyłam, on chyba także usnął. Kolejnego dnia po południu zaczęło się także dobre.
- opowiadaj…
- Po południu chciał się zdrzemnąć, ja natomiast nie chciałam przeszkadzać. Powiedziałam, iż odezwę się jutro, myśląc, iż może naprawdę źle się czuję.
On napisał: odezwij się jutro lecz tez jeszcze dziś. Za godzinę, dwie, trzy, pięć.
Ja : lecz może jesteś zmęczony?
On: w najwyższym stopniu męczy mnie iż aczkolwiek tak Cię tu potrzebuje jesteś teraz gdzie indziej
Ja w myślach : ZONK!!??
Posłuchaj co napisałam wtedy w pamiętniku : Dopiero, iż tak powiem go spać położyłam. Ej, mi twardziela mojego rozłożyło w ogóle czuje się dziwnie gdy znów tak o nim mówię.
Jakby dla mnie nawet kiedy byłam z Patrykiem, pozostawało kwestią czasu iż Piotrek będzie znów, mój. Nie do końca to rozumiem. Intuicjo??!!
I to samo napisałam wtedy do koleżanki, takiej intuicji, on się nie myliła jeszcze nigdy jak pytałam o takie coś, dodałam tylko : Lub chociaż Kasiu która patrzysz z boku i pewnie widzisz więcej.
- odpisała?
- odpisała, znowu miała rację. Znowu wiedziała lepiej. Nie wiem skąd jej się to brało??
Napisał wtedy długą informacja na gg :
Mam do Ciebie przyjechać?? około ,, Nic. Wezmę rower, lecz na początku skroję starych. Nie chcą mi dać kasy, to sam sobie wezmę. Lub okradnę bank, tak aby zabrać Cię gdzieś daleko, chociaż właściwie może starczy wycieczka rowerowa. Chcesz takiego poświęcenia?!
Pieprzył bzdury. Za to ja bez zastanowienia walnęłam większą…
Ja dla Ciebie wsiadłabym w pierwszy pociąg do Lublina, uciekłabym z domu. Dla jednego weekendu z Tobą, mogłabym nawet przejść pieszo te 700 km, rozumiesz?!!!!!!! Wyrzucałam to z siebie mocno podniesionym tonem i na bezdechu. Przejść pieszo na drugi koniec Polski? Chyba tylko ja mogłam to powiedzieć.
- nie tylko ty… lecz to miłe, znowu romantyczne, może on nie był taki niedobry??
- nie był, ponieważ nareszcie go kochałam, może nadal kocham. Napisał później:
Mmm… znów krzyczysz na mnie? Taka władcza, gotowa do poświęceń. Gdy się denerwujesz masz seksowny głos… prawie czuję jak dajesz mi w twarz…
Po raz następny. On mówił, a ja myślałam czy ten następny raz boli tak jak pierwszy….
- co to oznacza?
- pierwsza nasza rozmowa, poprzez telefon, kazałam mu się zamknąć, ponieważ był młodszy i tak dalej To później bolało go , wiem o tym, nazwałam go gówniarzem. .. a on mi powiedział iż to boli.
- co mu odpisałaś??
- chcesz wiedzieć?
- tak
- poczekaj mam to gdzieś zapisane. O jest! Słuchaj: Akt wśród świec – wzbraniam się przed ta myślą, lecz skoro każe myśleć o przyjemności Twojego dotyku, której mogłabym zaznać w tej ciszy i ciemności.
Jednak będąc z Tobą chce czegoś więcej : pozwól mi widzieć rysy twojej twarzy, marzenie oczu gdy wpatrujesz się we mnie … przerwa pomiędzy następną pieszczotą …. Pozwól widzieć jak w uniesieniu, splatają się palce naszych dłoni… pozwól nam wiedzieć, iż jesteśmy dla siebie jak płomień dla świecy … pozwól pod wpływem wzajemnego dotyku topić się jak wosk… dla ciebie, Piotruś…
- śliczne, ty chyba jednak także masz dusze romantyka.
- może, możliwe ze do siebie pasowaliśmy lecz nareszcie wróciłam do Patryka, szczerze nie wiem czemu. On zwyczajnie był za daleko. To nie mogło przetrwać.
Dopowiem zatem: boję się (…) czy miłość ta silniejsza jest niż ludzka śmierć? Czy zdoła przezwyciężyć smutku cierń? (…)
Czy wie jak uratować nas? Czy wie jak wyrwać nas z rozpaczy? …
Mój kochany, gdzie nas szaleństwo doprowadzi – gdzie?!
Promieniał będzie świt, gdy ja i Ty zdołamy zwalczyć lęk i łzy. Mój kochany… przed nami będzie cały świat.. mój kochany, nie wiemy dokąd nas szaleństwo gna….
- później było to czego nie chcesz wspominać?
- tak prawie , dźgnęłam Patryka nożem. Byłam zła, na kogo? Na co ?? nie wiem; i pijana. Ależ nie, nie zobacz tak na mnie ja się nie tłumaczę. Mówię ja było. Patryk żyje. Ja nie jestem ani z nim ani z Piotrem.
- Wiesz dlaczego człowiek boi się gdy jest sam?
- ja się nie boję
- oj boisz się i będziesz się bać jeszcze nie raz, tylko o tym nie wiesz. Człowiek boi się samej istoty bycia samemu gdziekolwiek, kiedykolwiek.
- Tak już bywa, iż to co w życiu najważniejsze okazuję się w pomyłką…. Można to tak zakończyć?
- nie. Ja bym skończyła to inaczej
- a więc ?
- Nie idź do domu, poczekaj aż usnę.
- co to oznacza?
- iż zawsze trzeba poczekać i nie opuszczać nikogo. Bądź przy mnie rozumiesz?
- myślę, iż tak.
- „strach, głód i jakaś wiara…”
- to twoja dewiza?
- nie pojęcie życia.
Wyłączyłam dyktafon i poszłyśmy spać. Zadaj sobie pytanie: Czego chciałbyś w najwyższym stopniu na świecie?? Miłości, szczęścia?? A jeżeli miłości to jakiej?? Romantycznej czy nie. Prawdziwej a nie doskonałej czy fikcyjnej, na odległość lecz doskonałej?? Ludzie chcą od ciebie tylko pomocy, trzeba ich wysłuchać