znieść

Definicja: A więc rozterki trzydziestolatki słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Jak to znieść?

Słownik: A więc rozterki trzydziestolatki
Definicja: Tak sobie myślę, iż wielu młodych ludzi, takich jak ja, a więc koło trzydziestki i nie tylko, regularnie czuje się jak w pułapce. Zdaje sobie sprawę z tego, iż to jest rodzaj tak zwany „kryzysu wieku przed średniego”, który jest związany z większą świadomością przemijania, pewną już dojrzałością w ocenie otaczającej sytuacji i doświadczeniem. Jednakże myślę, iż do końca nie o to chodzi. Moje rozumowanie „pułapki” powiązane jest po części z owym kryzysie, lecz i także z obecną sceną polityczną i pędzącymi zmianami społeczno – gospodarczymi, na które bezpośrednio nie mam wpływu, które zalewają moje życie pragnąc wyrwać z niego wszystko co idealne.
Oczywiście, mogłoby mnie to nic a nic nie obchodzić, lecz wydaje mi się, iż bierność byłaby pewną metodą akceptacji owej rzeczywistości. W prawdzie zawsze miałam aspirację, aby zostać kimś wyjątkowym, osiągnąć efekt czy to zawodowy, czy także osobisty, lecz za każdym wspólnie spotykałam się z coraz to nowszymi, swoimi ułomnościami. Nie oznacza to jednak, iż o pewne rzeczy przestałam zabiegać, o nie, nadal walczę próbując zachować jak najwięcej z siebie i nie pozwolić, by to, co się dzisiaj aktualnie dzieje miało silniejszy wpływ na mnie niż ja sama.
W tej chwili przypomniał mi się video, który dopiero co oglądałam, „Fight Club”. Otóż, jak bohater owego filmu zdałam sobie sprawę, z mierności i małości otaczających mnie rzeczy i ludzi. Dostrzegam wszechobecną potrzebę, osiągnięcia wysokiego statusu materialnego jeszcze przed trzydziestką, regularnie kosztem życia osobistego. Sama czasem łapię się na tym, iż mam chęć posiadania i jak zdam sobie z tego sprawę, przywołuję się do porządku. Nie akceptuję wielu rzeczy mnie otaczających: polityki, mentalności młodych ludzi, konsumpcyjnego stylu życia, wszechpotężnej komercji, zbytniej ingerencji Państwa w moją autonomiczność. I tak jak bohater „Podziemnego klubu”, walczę tylko, iż tą różnicą, że robię to świadomie, a to spora różnica!
W pułapce czuje się wówczas, gdy słyszę o nowych, cudownych pomysłach edukacyjnych Pana Giertycha. O totalnym braku kompetencji w kwestii doboru lektur szkolnych, o przyprawiających o dreszcze metodach wychowawczych i metodach „niszczenia” i eliminacji „trudnej młodzieży”. Zimne poty oblewają mnie, kiedy słyszę, jak jeden polityk nie potrafi odróżnić pedofila od pederasty (przepraszam za ustalenie), iż dąży się usilnie do zawężania horyzontów, a nie do ich starannego poszerzania. Nie mogę zrozumieć wszechobecnej nienawiści do mniejszości seksualnych, szerzenia i poparcia homofobii w śród przedstawicieli najwyższych stanowisk! Nie rozumiem ograniczenia praw kobiet i ich partnerów w sprawie „ciążącej”.
Jednym wyrazem czuję strach, ograniczenie, nagonkę, bezsilność, złość…tak jakbym znalazła się w pułapce we własnym domu z własnej nie przymuszonej woli…! Do tego dochodzą jeszcze zarobki, które są jak jałmużna lub co gorsze, marne kieszonkowe. Zastanawiam się, czy by stosunkowo przyzwoicie zarabiać trzeba być przedstawicielem handlowym albo medycznym albo pracować w dużej korporacji jadąc niemalże cały chwilę na dopalaczach, być modnym singlem z zaburzeniami emocjonalnymi i potworna samotnością?
A gdzie życie, gdzie wolność tak bardzo nam potrzebna a odebrana? Czy żyjemy tylko po to by na końcu stwierdzić, , iż to wszystko było nie potrzebne, , iż do niczego nie doprowadziło, , iż straciliśmy idealne własne lata, ba całe życie?