nagle szybko co to jest
Definicja: słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy "Nagle i szybko"

Słownik: Zarys scenariusze mogącego stanowić calkiem niezlą produkcję. Rzecz pozostawiam bez komentarza - przeczytajcie sami.
Definicja: „NAGLE I SZYBKO”

Nagły uryw skalny, gdzieś na górach hen daleko... Wchodzi Młody rozgorączkowany, jakby w amoku. Staje jakieś dziesięć kroków od wyrwy, po czym nagle upada i rozpoczyna się żarliwie modlić.

MŁODY
Los dał mi już tyle zmartwień
iż me serce na wpół martwe
Drży ze strachu przed miłością
Której nikt nie chicał tak prosto
Pojąć, respekt dać na wieczność
(w oddali słychać dyliżans)
Cóż to jeno ?
Czy rodacy, czy także luba
Co także poprzez nią moja zguba
Dość już tego, wiem z pewnością
To nie mój świat, a śmierć
(wzdycha głęboko)
to sprawy sens.

Podjeżdża dyliżans z dwoma rączymi końmi. Widać wyraźnie, >iż nie należy do arystokracji. Z powozu wyskakuje woźnica i krzyczy wniebogłosy.

WOŹNICA
Hej panocku ! Mądry panie !
Czy czekasz na wezwanie ?!

MŁODY
Co mi z tego, życia szkoda
Nawet martwa ma uroda
Ach, ma oda...

WOŹNICA (przejęty)
Jeśliś ten, którego szukam
To serca śmiercią nie zbrukaj
Oto w karecie, pod moje wezwanie
Pojechałem prędko aby odszukać. Zamęt
mi coś napsuł drogę. Oto tutaj czekam.
A w karecie postać, kobiecina ogromna !

MŁODY (lekkie zaćmienie, przerażenie)
Czy serca udręka, czy eksodus duszy
to miejsce zagłuszył ?
Juź brak tylko burzy !

Woźnica, w trakcie gdy mowi Młody, rozciąga dywan przed wejściem do karety. Przygładza na nim nierówności, puka do drzwi, po czym wychodzi z nich Mloda.

MŁODY (amok, jednak wstaje zachwycony)
Czyżby armagedon chciał mnie zamordować ?
Pęka od przemyśleń ma rozumna głowa
Trzeba stawić czoła, a nie szukać doła.

Młoda z niedowierzaniem patrzy na Mlodego. Nie bacząc na teren, rozpoczyna momentalnie biec.

MŁODA (obejmując wpół Młodego)
O mój luby, ma gwiazdeczko,
Czyżby Ci na sercu ciężko
Było po tym obuspólnym
Przeogromnym, nie ogólnym
Życiu !!! Czgo odejścia szukasz ?
Tę górę śmiercią niewinną chcesz
ZBRUKAĆ ???

MŁODY
Nie rozumiem, co się dzieje ?
Czy fantazja ma szaleje ?!?
(odrzuca kobietę i chwiejnym krokiem idzie ku przepaści)
To chyba sen, w którym horror
wymienił się w marzenia. Od tego momentu
nic nawet nie chcę rozgryzać
Mnie tylko i tak smierć czeka !

Młoda poważnieje na twarzy. Siada na pobliskim głazie, bo obawia się, >iż każdy następny krok może doprowadzić do śmierci Młodego.

MŁODA
Hej woźnico ! Jeśliś w glowie
Masz więcej niż pusty olej
Pilnuj konia, daj mu owsa
(wręcza garść miedziaków)
Droga stąd do miasta prosta.
jeżeli dalej chcesz pilnować,
Wróć za dwie godziny
Umowa ?

WOŹNICA (przelicza miedziaki i zawraca)
Ino pani, >>jeżeli gadasz
Rozkaz tj., jasna kwestia !!!

W oddali słychać rżenie konia i powolny odjazd bryczki. W tym czasie pan Młody jakby oswaja się z sytuacją i siada w bezpiecznej odległości od Młodej, lecz nie od wyrwy.

MŁODY (ton rezygnacji z lekką nutka ironii)
Czego tu chcesz mój koszmarze ?
To poprzez ciebie w tej pieczarze
Pełnej pewnie takich samych
ludzi. Chcę tu żar ostudzić.
Serce stanie, ty zostaniesz
(chlipie)
Rzekłaś przecież: ”Wredny chamie!”

MŁODA (nie wyjaśnia się, lecz obawia)
Mnie nie zrozum źle gwiazdeczko
aby mi było z tobą ciężko
Nie >iż masz głupią urodę
Czy także duszę, jednak później
Byśmy wspólnie się męczyli.
Nie ulegaj jednej chwili

MŁODY (pozycja na „galaretę”, wstaje)
lub z tobą, >lub w czyściu
Nikt mnie nie chce, a ten kit tu
Nikt nie pojmie, weź rękojmię
Z tego głaza. Wreszcie pojmiesz
(wskazuje na twarz)
Lat dwadzieścia dziewieć z hakiem
Chciałbym już pozostać tatem
Pokochałem Cię raz drugi
Nie młodzieńcza miłość. Niemądry
jestem chyba, czy nie jarzysz.
Gdy bez ciebie, o życiu można tylko marzyć !

MŁODA (kłamliwe współczucie)
Czemu nie mówiłeś wcześniej
To tak jakbyś masę przestępstw
Zrobił, nic nie mówił później.
Można sądzić twą głupotę.

MŁODY (wyczuł sytuację)
Teraz mądra, srebrnych nie masz.
Mówisz wszystko od niechcenia.
Do spełnienia mego sensei
Niemożliwe, lepiej będzie
Teraz to moja decyzja
Wolę w czyściu – to ma misja
Ave Chrystia !!!

MŁODA (sztywnieje, gwałtowne ruchy)
Czekaj luby, ponieważ doprawdy
Gdybym chciała otrzymać jaskry
Od napchania swej kieszeni.
Stos miedziaków, stos odcieni
To bym po co przyjeżdżała
I woźnicę swego pchała
Na te bagno, w dziką puszczę
To nieprawda jest i ujdzie
>>>jeżeli tylko... Podejdź w normie.
Odrzuciłam miecz, rękojmię
I tak nie chcę z Jamesem Bondem
Ups ! To chyba nie te czasy...
Zejdź ! z pewnością nie chcę kasy

MŁODY (zrezygnowany, słania się na nogach)
Czy już potwór, czy także luba
Smierć decyzji, serca zguba.
Brak mi mózgu, lecz ubaw !

Oddycha kurczowo, po czym pada zemdlony. Młoda cieszy z tego obrotu sytuacji. Podchodzi zwycięsko do ciała Młodego. Jakby już czuła nad nim zwycięstwo.


MŁODA (przeszukuje omdlałego)
Bardzo dobrze ! Mdleją ludzie.
Biedni, chcą od śmierci uciec.
I tak nawet gdybyś zginął
Mi połowa złota przyjąć
Skarbiec pusty, ten z grzybkami
A tak zemdlał, powiem: Zmarły !

Młody nagle wstaje. Układa się w pozycji obronnej, jakby Młoda chciała go pobić. Ona sama zaskoczona takim rozwojem sytuacji pada na ziemię.

MŁODY (na wpół żywy, ale triumfalnie)
Ha ! Zdrajczyni, kurtyzana
Dawałaś ciągle za dolara.
Chciałaś więcej, jasna kwestia !

Młody wyjmuje zza pasa sznur i przywiązuje go do nogi kobiety. Drugą część przewiązuje sobie poprzez pas.Powoli przesuwają się w stronę wyrwy.

MŁODY
Moja śmierć i twoja. Piękny !
Piekło, czuję smak wendety.
A za to, co ciągle posiadam
Ktoś rozkradnie, poukrada.

MŁODA
Czyżbym pomyślunek miała ?
Czyżbym mózg już wypłakała ?
To...
(dłuższa przerwa)
jest chciwość, jasna kwestia.

MŁODY (maniakalny uśmiech)
Już za późno, kosa czeka.
Czuję smierć i widać z lekka
jak leci. Żegnajcie
nienarodzone dzieci !

Młody kopiąc rzuca Młodą w przepaść, po czym sam szybko leci za nią. W tej chwili następuje zmyślna gra świateł, doprowadzająca do pojawienia się Klechdy.

KLECHDA (moralizatorsko)
A >iż dalej moi mili
Byśmy tylko naprzykrzyli
Sobie wzroku, powiem morał:
„Lepsze szczęście niż miedziaków sfora