niebo, grom

Definicja: napewno się przekonasz słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy ona i on...niebo i grom

Słownik: ona i on... on jest jak ogień, ona woda. Czy takie dwie przeciwności mogą mieć coś wspólnego? Czy połączy ich coś więcej niż przyjaźń? Przeczytaj, a napewno się przekonasz:)
Definicja: Ona i on… niebo i grom

3 styczeń – środa
Kurczę, znów zaczęła się buda. Nauczyciele mają jakąś manię pytania przed końcem semestru. Dziś na przykład, pani od histy wzięła mnie do odpowiedzi. I pytała się mnie o jakieś pierdoły, a ja oczywiście nic nie umiałem. No to ona się „troszki” zdenerwowała i z takim tekstem do mnie:
- Kuba, ty to jak zazwyczaj tylko głupoty masz w głowie. W szkole się uczy a nie siedzi jak na tureckim kazaniu. Wziąłbyś przykład z siostry i zaczął się wreszcie uczyć! Jak tak dalej pójdzie to nie masz szans na zaliczenie semestru!
Ble ble ble…. Słyszę to od niej już od tamtego roku i jakoś zawsze zdaję. Nie ma to oczywiście jak odpowiednie pomoce naukowe, hehe. Hubi jak to usłyszał otrzymał takiego ataku śmiechu aż psorka go z sali wywaliła. Później na przerwie chodził i wciąż ją naśladował. Cała klasa miała dobrą beczkę z tego. Później przed matmą włożyliśmy jakieś papierki do dziurki od klucza i pani nie miała jak otworzyć drzwi. Oczywiście jak zawsze było wszystko na mnie i musiałem się wybrać na spacerek do dyrka. Naczekałem się troszki pod drzwiami, ponieważ była u niego jakaś „lalunia” z mamusią. I co najdziwniejsze nigdy przedtem nie widziałem jej w swojej budzie. Lecz co mnie tam. Dyrek jak mnie zobaczył znów w drzwiach otrzymał takiego wytrzeszcza, iż masakra.
- Wojciechowski ty znów tutaj? Myślałem, iż po ostatnim wydarzeniu dasz sobie z głupotami! Co znów zrobiłeś?
- Ja? Panie dyrektorze ja jestem zawsze grzeczny. Ktoś włożył papierki do dziurki od klucza w sali matematycznej i znów jest na mnie.
- Dobra dobra. Przestań się wygłupiać. Masz przeprosić panią i zmień wreszcie własne zachowanie. Jak tak dalej pójdzie to dostaniesz faktycznie straszną karę.
Straszną karę? Jasne, zawsze to powtarza. Najgorszą kara jak dotąd było przyprowadzenie taty do sql i malowanie sali od polskiego ( strzeliłem z Hubim kilka malunków na ścianie).
5 styczeń – piątek
Dzisiaj cała klasa miała ze mnie ogromną pompe a wiecie, czemu? ponieważ dopiero dziś się skapnąłem, ze mamy nowa girl w klasie! I to już od 2 dni. Nieźle, co? Hehe Siedzimy sobie na GDDW i oczywiście z Hubim obmyślamy sobie jakiegoś nowego psikusa. Wychowawczyni poprosiła o chwilę uwagi i poprosiła ja do siebie. Ja takie oczy i tak na głos: „ Ooo! A kto tj.? Co ona tu robi?”. Cała klas o niewiele nie posikała się ze śmiechu Wyobrażacie to sobie? Jak mieć pecha to na całej linii, lecz to się wytnie. No i ta dziewczyna stała tak na środku taka zmieszana, nie wiedziała czy ma się śmiać czy co. Nareszcie pani powiodło się nas uspokoić i akurat wtedy zadzwonił dzwonek. Wyszliśmy na przerwę a ona została w sali jeszcze. I wtedy podeszła do mnie Majka i gadaliśmy sobie trochę, tzn. ona coś gadała, ponieważ jak zacznie to skończyć nie może, lecz tak po za tym to spoko z niej kobitka. I teraz już wiem, iż ta nowa ma na imię Julka. Ładnie nawet…
7 styczeń – niedziela
Łoj, lecz mieliśmy, z Hubim wypaśny weekendzik. Wczoraj cały dzień w centrum handlowym. Były big zakupy, (mimo, iż facet jestem uwielbiam buszować po shopach) basen, kino i wkręcanie ludzi. Nie obyło się oczywiście bez…obgadywania. My z Hubim czasem mamy takie etapy jak baby. Wszystko było, wporzo do momentu, aż on poruszył temat tej nowej… Julki. Spytał się, co o niej myślę a ja wtedy sobie uświadomiłem, iż tj. ta laska od dyrka z środy. On stwierdził, ze musi być jakaś przydżumiona skoro na przerwach siedzi z nosem w książkach, no nie na każdych. Nie mogłem się oczywiście wypowiedzieć na ten temat, ponieważ zauważyłem ją dopiero w piątek, a tamten debil nie raczył mnie poinformować, iż mamy new girl w klasie. Jak siedzieliśmy w kawiarence to naszła nas etap na orzeszki. Wylukaliśmy niezłe sztukunie przy stoliku pod oknem i rzuciliśmy w nie garstką orzeszków…niby tak poprzez sytuacja, hehe. Jedna oberwała w głowę i od razu się odwróciła…jej mina mówiła sama za siebie… A co idealne okazało się, iż to ta nowa!! Nie no poprzez nią mam ostatnio same przypały!! Tak dalej być nie może!! Hubi otrzymał ataku śmiechu jak zawsze a ja bez wahania zaciągnąłem go do wyjścia. Wyglądało to tragicznie! Dobra zmywam się, ponieważ idę na następne nudne party z rodzinka… U cioci na imieninach…bleeee….
8 styczeń – poniedziałek
Po lekcjach czekałem na Huberta jak zawsze zresztą, ponieważ tamten gamoń jak zacznie bajerować jakieś laski to skończyć nie może… O świetnie aby się dobrali z Majką…ona wiele gada i on wiele gada (jak bajeruje laski oczywiście). Dobra dość zbijania się! Na czym to ja skończyłem? A tak! Czekałem na niego i już się wkurzyłem, ponieważ ile można czekać. Nienawidzę jak ktoś się spóźnia! No i cofnąłem się do szatni i jak wychodziłem za róg korytarza to oczywiście wleciałem w tę nową… no i znów przypal! Pół szkoły stało i się gapiło na mnie jak na idiotę. Stałem i nie wiedziałem, co zrobić… Widziałem, iż upadły jej książki no to jej pomogłem zbierać. Powiedziała „dziękuję” i odeszła. Wtedy zauważyłem, iż ma bardzo niebrzydkie oczy…takie niebieściutkie, niczym niebo. Tłum tez się rozszedł a ja poszedłem do domu już nie czekając na Huberta. A teraz siedzę w pokoju i zastanawiam się, czemu z jej przybyciem zacząłem mieć takie przypały?
10 styczeń – środa
Dobra, muszę przyznać, iż tym wspólnie przesadziłem. Schowałem pani od biologii w szufladzie żabę… I wylądowałem znów u dyrka… I teraz jednym wyrazem mam przechlapane… Dyrek dotrzymał słowa i dał mi karę…Qrcze karę? tj. jakieś zadanie nie do wykonania… Muszę teraz, aż do ferii siedzieć popołudniami w budzie i pomagać sprzątać szkołę. I to od dziś. Wrr…, lecz jestem wściekły. Nie przypuszczałem, iż on faktycznie może się do tego posunąć. No to po lekcjach zostałem w szkole. Poszedłem do sprzątaczek po jakiegoś mopa i zmywałem podłogę w sali gimnastycznej a ona stała nade mną i dyktowała, co mam robić. Jejku jak ja nie lubię jak mi się mówi, co mam robić. Jakoś się z tym uporałem i szybko się zmyłem na chatę. Stałem na przystanku i czekałem na autobus no i znów pojawiła się ona… Julka. Ona mnie chyba prześladuje… Masakra. A w busie było tylko jedno wolne miejsce, akurat koło niej. No to usiadłem sobie. Ku mojemu zdziwieniu wysiadła na tym samym przystanku, co ja… i szła za mną aż do klatki… Później nie widziałem gdzie weszła, ponieważ zagadałem się z kumplem z osiedla. , lecz idealne było wieczorem. Siedziałem przy kompie i grałem w Fife, mamuśka weszła do pokoju i musiałem przerwać grę. Dała mi faktycznie bojowe zadanie… Musiałem iść do naszej kochanej sąsiadki i zanieść jej jakiś materiał, nie mam nawet definicje, na co. No to poszedłem oczywiście „z ogromną chęcią”. Pukam do drzwi (przygotowany na ogromny krzyk) a tu zonk… Drzwi mi otworzyła Julka!!!! Czujecie baze?? Nie no ja nie wytrzymam! Ona faktycznie mnie prześladuje…
- To ty! Co ty tutaj robisz? – Spytałem.
- Ja tu mieszkam, nie wiedziałeś? Może wejdziesz na chwile? – Odpowiedziała.
No to wszedłem, co się będę, trzeba używać z okazji. Okazało się, iż ona tu mieszka ze starszą siostrą, ponieważ jej babcia ( moja sąsiadka) pojechała do sanatorium.
- Nie przepadasz za mną – wypaliłem nagle.
- Słucham? Nie znam Cię, , lecz wiem, iż odkąd Cię znam ma strasznego pecha poprzez Ciebie – odpowiedziała – Wiesz chyba już powinieneś pójść.
- Wiem, niemądrze wyszło z tymi orzeszkami, , lecz mogłabyś mi dać szansę. Chciałbym się z Tobą kumplować…
I już mi nie odpowiedziała… „Chciałbym się z Tobą kumplować” Boże, co za debil ze mnie! Idę lepiej spać…
11 styczeń – czwartek
Po lekcjach i posprzątaniu sql poszedłem dać Hubiemu lekcje. Gadaliśmy trochę…
- Wiesz, co, jak jestem teraz chory to sobie tak rozmyślam trochę – powiedział.
- Ta? Ty myślisz? Chyba ci te leki na mózg już uderzają - odpowiedziałem żartując – a o czym tak rozmyślasz?
- Nie, o czym tylko, o kim debilu! I nie udawaj, iż nie wiesz, o kim! Chłopie to widać jak czarne na białym, iż lecisz na tą nową!
- Ja? Jasne jasne! Tobie faktycznie te leki źle działają na głowę.
- Znamy się nie od wczoraj i wiem jak się zachowujesz jak ci się spodoba jakąś panna, więc nie udawaj, co?! – Odpowiedział.
- Zresztą, kogo ja chcę oszukać. Spodobała mi się i to chyba bardzo. , lecz wiem, iż nie mam najmniejszych szans ciołku! – Musiałem mu się przyznać…
- Łoi, od kiedy ty tak mówisz? Ty nie masz szans? Laski lecą na ciebie jak ćmy do światła.
- , lecz ta jest inna, nie zauważyłeś? Jej nie da się nabrać na jakieś niedrogie sztuczki. Zaraz na samym początku sobie przebimbałem to teraz mam…
- Nie no nie wierze. Kuba, co ty? Chyba się nie poddasz? Jak ci zależy to walcz o nią!
Łatwo mu powiedzieć kurcze… Jeszcze żadna laska mi się tak nie podobała jak ona no… Chyba wpadłem jak śliwka w kompot… No to mam teraz… zachciało mi się miłości kurde no!
13 styczeń – sobota
Siedzieliśmy wczoraj w kawiarence tej, co zawsze. I przyszła Julka. No i za namową Huberta podszedłem do niej… nie mówię, jakiej siary znów sobie narobiłem, , lecz co tam…
- Siema! Znów Cię tu spotykam, mogę się przysiąść na chwile? – Spytałem.
- A to znów ty. Sory, , lecz jakoś nie mam ochoty z Tobą gadać – odpowiedziała.
, lecz i tak się dosiadłem, mnie mogłem przecież stać jakiś debil…
- Julka nie bądź taka no! Daj mi szansę… - powiedziałem.
- Szansę? Niby, na co?
- Jak to, na co? Nie zauważyłaś, iż mi się spodobałaś? – Odpowiedziałem.
- To twoja następna sztuczka? Weź lepiej znajdź sobie jakąś inną ofiarę – odpowiedziała i wyszła.
Dobra jestem nienormalny i powiedziałem takie pierdoły! No, > , lecz co mam zrobić skoro mi się ona podoba? Poszedłem za nią aż do biblioteki. Czujecie? Ja i biblioteka? No właśnie… Czekałem chyba z godzinę nim stamtąd wyszła. Nie dałem za wygraną i tak ładnie poprosiłem ją o chwilę rozmowy.
- Julia proszę Cię bardzo, porozmawiaj ze mną! Bardzo mi na tym zależy. Obiecuję Ci, iż to nie jest żaden dowcip, faktycznie!
- Czy ty się nigdy nie poddajesz?? – Odpowiedziała
- Jeśli mi zależy to nigdy - powiedziałem.
- Hm… Dziś już faktycznie nie mam czasu…
- No to jutro! O właśnie, spotkajmy się jutro. Proszę
- No nie wiem… nie powinnam…, > , lecz zgoda, może być jutro.
- Wspaniale! To wpadnę po Ciebie o 18.
- Spoko. To na razie – odpowiedziała mi o poszła gdzieś.
Zgodziła się chyba dziś z wrażenia nie zasnę! > , lecz jaja jak u banana
14 styczeń – niedziela
Hm… No to już wróciłem… A to wszystko wyglądało mniej więcej tak:
Poszedłem po nią. Otworzyła mi jej siostra i zaprosiła na do środka. No i wtedy się okazało, iż mamy siedzieć w domu i oglądać jakieś filmy. Spoko nie ma, co… A ja już zaplanowałem, iż pójdziemy do kina lub do parku na spacer a tu zonk. Za chwile przyszło jeszcze kilka osób, jacyś znajomi jej sis – Magdy. No i oglądaliśmy jakieś romansidła. Bleeee…. No, > , lecz z drugiej strony spędziłem trochę czasu z Julką… Seans skończył się około, 22 więc nie dało już porady wyciągnąć jej na jakiś spacer. Jak wychodziłem to chwilkę pogadaliśmy i tyle. Nie no w sumie to mogło być gorzej…
15 styczeń – poniedziałek
Czuję się jakbym miał jakiegoś potwornego kaca… Tylko ciekawe, od czego? Pewnie o tych niemądrych videoów… W ogóle nie mam teraz jakoś weny do tego debilnego pisania… Chyba rozpoczyna mnie to nudzić… Całe szczęście, iż jutro jedziemy na tą wycieczkę do Zakopca. Może wreszcie uda mi się skręcić jakiegoś kawała, ponieważ ostatnio jakoś nic mi nie wychodzi. powiodło nam się utworzyć całkiem fajną ekipę: Hubi, ja, Majka, Julka, Maks, Wojtek i Dorota. Jedziemy na calutkie 4 dni. Dobra nie będę już pisał, ponieważ i tak nic sensownego mi nie wychodzi. Lecę po Hubiego, może skoczymy na jakieś zakupy czy coś. Nara.
20 styczeń – sobota
I’m come back!! Byłem tak zajęty, iż nie miałem czasu na pisanie. Było zwyczajnie……………..Więc teraz postaram się odtworzyć tamte dni:

16 styczeń – wtorek:
Podróż minęła całkiem sympatycznie.
17 styczeń – środa
Do południa chodziliśmy po jakichś górach. Tylko chodzenie, chodzenie i chodzenie… ble, ble, ble… Później poszliśmy na obiad. A popołudniu oglądaliśmy horrorki. I wtedy było faktycznie fajnie! Jeszcze przed seansem gadałem z Julką.
- No i jak Ci się podoba? Nie żałujesz, iż z nami przyjechałaś? – Spytałem.
- No fajnie jest.
- Bardzo rozmowna jesteś, hehe
- Hehe. Jestem trochę zmęczona i to może, dlatego. A Tobie? Podoba Ci się?
- Mi tam zawsze się podobają takie wycieczki, jeszcze jak jest spoko grupa tj. lux…
- No to fajnie. Ooo, włączają video, chodźmy do pokoju, co?
No i poszliśmy oglądać. Julka siadła koło mnie nawet! A jak była bardzo straszna scena to… złapała mnie za rękę! Chyba było to poprzez sytuacja, > , lecz to się wytnie! Spojrzała na mnie i wyszeptała „przepraszam”… Po filmie poszliśmy wszyscy spać.
18 styczeń – czwartek
Wkurzało mnie bardzo, ze za dzień wyjeżdżamy, a ja nie zrobiłem jakichkolwiek konkretnych kroków w realizacji mojego planu! Więc wymyśliłem, iż wieczorem pójdziemy na dyskotekę! Po obiedzie dziewczyny zamknęły się w swoim pokoju i powiedziały nam, iż spotkamy się o 18 w holu. Szykowały się aż 4 godziny! Jak tak można no?? No i o umówionej godzinie spotkaliśmy się w tym holu. A ja? A ja przeżyłem tak ogromny szok, iż nie da się tego nawet opisać. Stałem sobie i czytałem jakąś ulotkę, usłyszałem jakieś śmiechy i stwierdziliśmy, iż to nasze ziomalki.
- No w końcu! Ile można na was czekać? Nie mogłyście…
Tyle zdążyłem powiedzieć, ponieważ… zobaczyłem Julkę! Wyglądała tak pięknie, aż mi brakowało słów! zwyczajnie bogini. przedtem nie zauważyłem, iż jest taka niebrzydka! Wydawała mi się zwyczajnie normalna, skromna i tyle. > , lecz wtedy zrozumiałem, iż muszę zastosować okazję i coś wreszcie zrobić… Poszliśmy na tą dyske. poprzez całą drogę girls wciąż coś do siebie szeptały… Jakiś układ czy jak? Nie wiem… W lokalu było pełno ludzi i jakoś nie miałem zbytniej ochoty wbijać się w ten tłum.
- Może niech oni tu zostaną a my przejdziemy się trochę? – Spytałem Julki.
- Hm… Nio sama nie wiem. A zresztą, co mi tam. Poczekaj, tylko powiem dziewczynom.
No i poszliśmy na spacer… Było tak jakoś inaczej Hehe Rozmawialiśmy i w ogóle. Poszliśmy na Krupówki, siedzieliśmy na ławeczce… I była dla mnie całkiem miła
- Ładnie wyglądasz… - powiedziałem po chwili ciszy.
- A dziękuję…
Chyba się trochę zawstydziła nawet… W tym momencie dostrzegłem jakąś kobietę sprzedającą kwiatki. Powiedziałem Julce, tak aby chwilę poczekała i pobiegłem w stronę kobiety. Kupiłem mały bukiecik.
- Proszę, to dla Ciebie…
- Dzięki. A co ty taki miły dziś jesteś? Zapomniałam o jakimś święcie czy jak? Hehe
- Nie, zwyczajnie miałem ochotę kupić Ci kwiatki. Nie mogę?
- Nie no nie mówię, iż nie możesz. Tylko mnie to dziwi, iż jesteś taki miły. Z tego, co pamiętam to nie zdarza Ci się to regularnie.
- Może twoja obecność mnie wymienia…
- Hm… Wiesz, chyba powinniśmy już wracać…
- > , lecz czemu? Powiedziałem coś nie tak? Nie będę ukrywał, iż mi się podobasz!
- To nie o to chodzi…
- A o co? Wytłumacz mi?
- Kuba, tak szczerze to ja nie wierzę w to, iż ty się zmieniłeś tak dla mnie… Znam Cię nie od wczoraj i wiem, iż tacy jak ty nie zmieniają się z dnia dziennie…
- Znamy się już ponad tydzień! I ja faktycznie chcę się dla ciebie zmienić… faktycznie…
- Nie, nie znamy się ponad tydzień. Znamy się praktycznie od małego. Tak przypuszczałam, iż mnie nie pamiętasz, > , lecz za to ja ciebie idealnie pamiętam… Jak byłam mała to regularnie przyjeżdżałam do babci… A jak bawiłam się na podwórku to zawsze się ze mnie zbijałeś, z mojego aparatu na zębach, z tego, ze nie umiałam jeździć na rowerze…. Zresztą, nie ma, co udawać, nic z tego nie będzie…
Wtedy mnie tak zatkało…
- Jak to? To byłaś ty? Nie przypuszczałem, iż… Bardzo się zmieniłaś… Przepraszam za tamto…
- Nie mam za to do ciebie żalu, > , lecz nie oszukujmy się. Ja nie jestem zabawką, którą możesz się pobawić, a jak ci się znudzi odłożyć na półkę…
- Julia… Nie wiem, co mam ci powiedzieć. Bardzo mi przykro za tamto…
- Nie musisz nic mówić. Chodźmy już lepiej, robi się późno. A tamto…było minęło…
- > , lecz mi na tobie ; faktycznie zależy… Bardzo bym chciał, żebyś dała mi szansę… Zmienię się dla ciebie kompletnie, przestanę dowcipkować i wykręcać numery, tylko daj mi szanse.
- Kuba odpuść sobie, to i tak nie ma sensu, ; faktycznie. Lubię Cię, > , lecz…
- > , lecz co?? Nie jestem twoim typie?
- Nie o to chodzi.
- Więc w czym problem? Wytłumacz mi!
- Nie będę nic Ci wyjaśniać. Idziesz czy mam iść sama?
Wstała i chciała już iść, > , lecz złapałem ją za rękę… Odgarnąłem jej włosy z policzka i spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy… Jeszcze nigdy się tak nie czułem…Wiedziałem, iż taka okazja może się więcej nie powtórzy, więc ją pocałowałem…, > , lecz ona nic nie powiedziała, tylko odwróciła się i poszła do pensjonatu. A ja stałem tam jak debil, stałem i patrzyłem jak odchodzi. Później usiadłem i siedziałem na tej ławce, nawet nie wiem jak długo. Później szwendałem się po mieście…
19 styczeń - piątek
Do pensjonatu wróciłem rano, spakowałem się i powiedziałem Hubiemu, iż spotkamy się popołudniu na dworcu. Poszedłem gdzieś do parku i siedziałem. Siedziałem i myślałem, co zrobiłem aż tak źle, gdzie popełniłem błąd… Przemarzłem do szpiku kości, więc poszedłem do jakiejś kawiarenki. Piłem gorącą czekoladę i przypatrywałem się ludziom… Jednym wyrazem złapałem jakąś wielką zawieche… Czułem się okropnie… To wyglądało trochę jak ogromny dół, który mają dziewczyny jak je rzuci chłopak (wiem jak to wygląda, ponieważ widziałem u sis). No tyle, iż ja nie płakałem…, chociaż przyznam się, iż mało brakowało. > , lecz przecież jakby to wyglądało… facet, który płacze… bez sensu… Już miałem zwyczajnie wszystkiego dość. Pierwszy raz w życiu tak się czułem. Nigdy przedtem nie rozmyślałem tak precyzyjnie nad swoim postępowaniem. Wszystko było dla mnie łatwe i proste, nie przejmowałem się głupotami, strzelałem z ziomkami kawały i miałem dobrą pompe z tego. Nigdy nie przypuszczałem, jak bardzo źle może się czuć ta druga osoba tzn., ta, której wykręciłem numer. Teraz chyba wiem, jak się wtedy czuje… Hm… Posiedziałem tam jeszcze z godzinę i poszedłem na dworzec. Wyglądałem pewnie tragicznie, ponieważ w nocy nie zmrużyłem oka. Wsiedliśmy wszyscy do pociągu i miałem wrażenie, iż każdy oczekuje, iż coś powiem. No, > , lecz co ja miałem im powiedzieć? Więc wstałem i poszedłem na korytarz… Wyszedł za mną Hubi. Pogadaliśmy trochę, pocieszył mnie i dla odstresowanie strzeliliśmy małego dowcipa…Dojechaliśmy na miejsce, pożegnaliśmy się i każdy poszedł w własną stronę. Wszedłem do samochodu i ku mojemu zdziwieniu wsiadła także Julia. Rodzice wypytywali się jak było i w ogóle. Jak dojechaliśmy pod blok Julia powiedziała tylko cześć i odeszła….
21 styczeń – niedziela
Był dziś Hubi, niby oddać zeszyty, > , lecz ja go już znam. Przyszedł wybadać jak się trzymam. Mimo to spoko ziomek z niego. Pogadaliśmy trochę i postanowiliśmy zawiesić własną „działalność” (robienie psikusów) na jakiś czas. Dodał mi trochę odwagi i wiary, iż mogę ciągle walczyć o nią… Lepiej żałować za coś, co się zrobiło niż żałować, iż się tego nie zrobiło
No i później było idealne. Siedzieliśmy przy kompie i zasuwaliśmy w Fife. Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi… Moja mamuśka oczywiści z tekstem „Kubusiu masz gościa”. Myśleliśmy, iż to, Maks więc krzyczymy tak aby wchodził. I wszedł… tylko nie, Maks a …… Julka! Jak ją zobaczyłem to o niewiele nie zleciałem z fotela! Hubi się zmył i zostawił nas samych…
- Kuba, przepraszam Cię za czwartek. Nie powinnam tak postąpić. Teraz mi niemądrze – zaczęła – Martwiłam się jak nie wróciłeś do pensjonatu.
- Spoko nie ma sprawy – odpowiedziałem – nie masz mnie, za co przepraszać. I nie musisz się o mnie martwić, przecież nic nas nie łączy…
- Nie mów tak! Lubię Cię, ; faktycznie, i nie chcę żebyś cierpiał.
- O mnie się nie martw. Kiedyś mi przejdzie….
Usiadła na wprost mnie i wzięła mnie za rękę…chciała coś powiedzieć, > , lecz oczywiście do pokoju wkroczył papcio i spytał się czy nie chcemy herbatki! On ma zawsze takie wyczucie no! No, > , lecz poszedł za chwilkę i wróciliśmy do rozmowy.
- Kuba na razie mogę ci zaoferować na razie tylko przyjaźń. Wiem, iż nie tego oczekujesz, > , lecz to wszystko, co mogę powiedzieć. Przykro mi, iż to tak się kończy, musisz zrozumieć.
- Spoko rozumiem. Nie zawsze możemy mieć to, czego chcemy…
28 styczeń – niedziela
Ech…, co ta miłość robi z człowiekiem!? Bez sensu to wszystko jest… Przed innymi udaje, iż wszystko jest wporza, > , lecz tak nie jest. Nie jest i raczej prędko nie będzie. Jedynie Hubi widzi, iż coś jest nie tak,…no i oczywiście jak zawsze ma racje. poprzez ten cały tydzień przychodził do mnie i próbował mnie jakoś pocieszyć. Niby mu się udawało, > , lecz to tylko na jakiś czas. Jak wracałem do domu to wszystko się znów zaczynało. Jeszcze kilka dni temu Max podrzucił mi zdjęcia z Zakopanego. To już totalna porażka… Jest takie jedna zdjęcie…ja i ona na tle Morskiego Oka…przytuleni (oczywiście tak po koleżeńsku). Jak na to foto patrzę to…normalnie ściska mnie tak w serduchu.
3 luty – sobota
Gadałem dziś z Gochą tak na poważnie. Siedziałem sobie w pokoju i słuchałem jakichś dołujących piosenek, kiedy przyszła. Usiadła na mojej kanapie i powiedziała poważnym tonem:
- Kuba, co się z tobą dzieje?
Nie wiedziałem czy mam płakać czy się śmiać. Ona się o mnie martwi, chociaż wykręciłem jej tyle numerów. Chyba nie jest aż taka zła…
- A co ma się dziać? – Odpowiedziałem udając, iż nie wiem o co kaman.
- Oj nie udawaj już! Mam oczy i widzę, iż coś się stało. > , lecz spoko, skoro nie chcesz gadać to ja się zmywam – wstała i już wychodziła.
- Dobra poczekaj! – Krzyknąłem za nią – no dobra stało się coś, > , lecz nie wiem czy powinienem o tym mówić.
- No mów! Będzie ci lżej. chodzi o Julkę?
- A skąd wiesz?
- Rozmawiałam z Magdą ostatnio o tym. Mówiła mi, iż Julka ostatni także dziwnie się zachowuje.
Opowiedziałem jej cała story z Julką. Doradziła mi, żebym lepiej o niej jak najszybciej zapomniał, ponieważ to nie ma sensu, żebym się tak dalej męczył. I chyba ma racje. „Może na szczęście nic nie jest wieczne. Smutek to szczęście, kiedy z kamienia ma się serce… Nie chcę już wierzyć w cud”, iż ona zmieni własne uczucia, ponieważ nie ma już siły. Miłość to piękne uczucie w szczególności, kiedy jej nie ma….