ostatnie, pożegnanie

Definicja: Pewna historia, pewnej kobiety słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Ostatnie pożegnanie

Słownik: Pewna historia, pewnej kobiety
Definicja: Wbiegła szybko do łazienki, chciała jak najszybciej odkręcić kran, zmyć z siebie to wszystko, wydrzeć szczotką do rąk brud zza paznokci! Najszybciej jak się tylko da, nie istotne, iż zachlapała cały dywanik, nieważne, iż mydło upadło i potoczyło się po podłodze aż pod wannę. Woda obmywała jej dłonie. Ziemia, którą miała na sobie, ziemia cmentarna powoli wspólnie z zimnym strumieniem wirowała chwilę w umywalce aby spłynąć gdzieś rurami kanalizacji. Już jej to nie obchodziło. Już nie obchodziło jej nic oprócz tego, iż chciała być czysta. iż znów widać było biel jej rąk, ze paznokcie stawały się znów powoli różowawo białe. Nie mogła uwierzyć w to co zrobiła. Ogarnięta jakimś szaleństwem. Bezmyślnie, niemądrze, impulsywnie, sercem. Szkoda, iż nie powiodło się....lecz nie miała już sił...

Popatrzyła w własną wymizerowaną twarz i szare podkrążone oczy. Co jej odbiło? Chciała odkopać czyiś grób. Chciała jeszcze raz unieść wieko trumny i przytulić do serca skorupę, która pozostała po jej mężu. Nie mogła się pogodzić z tym, iż odszedł, iż tak bezmyślnie zginął zostawiając ją samą na świecie, zapłodnioną, ciężarną, błogosławioną! Jakże nienawidziła każdej chwili bez niego. A każda ona ciągła się niczym lata. Nie chciała jeść, nie chciała spać. Chciała wyć. Wyć jak zranione zwierzę. Chciała pozbyć się dziecka. Bez Niego ono i tak nie ma znaczenia! Chciała tylko tego człowieka. Niczego więcej na świecie bardziej nie pragnęła. Opętana miłością, szalona uzależnieniem od drugiego człowieka nie umiała normalnie funkcjonować.

Szara twarz i szare oczy. Puste szare oczy. Bez żadnych emocji. Nie powiodło się! Nie przytuli go już więcej, nie dokopała się do trumny! Nie powiodło się jej ukopać nawet małego dołu. Była beznadziejna. Nie chciała żyć. Nie było po co!

Patrzyła więc teraz na własna bladą twarz. Czuła małe poruszenia dziecka. Czuła jak jej żołądek podchodzi do gardła. Pochyliła się a z jej ust chlusnął strumień brązowawej cieczy. Chwyciła się za brzuch i uklękła przy ubikacji. Wiedziała już co się dzieje. Ten sukinsyn, jej mąż, jej ukochany mąż zabierał jej także ich dziecko. Nie zostawi jej ani kawałka siebie. Ani skrawka, którym mogłaby się cieszyć!

... ostatnim co czuła było ciepło krwi na jej nogach, krwi z którą wypłynęło z niej ich dziecko!

później zostało tylko odrętwienie i pustka. Nigdy już nie wróciła do życia