słów kilka rozwodach co to jest
Definicja: słownik.

Czy przydatne?

Co znaczy Słów kilka o rozwodach...

Słownik: Czasami zastanawiam się, czy nie byłoby lepiej, gdyby moi szanowni rodzice wreszcie spełnili tak regularnie głoszone poprzez siebie hasła o rozwodzie...
Definicja: Co prawda te ich kłótnie już mnie bardziej śmieszą niż przerażają, lecz - mimo wszystko - zwariować idzie w tym domu.

Generalnie rozwody uważam za zło. Młodzi ludzie biorą śluby z przymusu (‘co ludzie powiedzą na dziecko?!’), czy także pod wpływem impulsu, a zaraz później muszą wydawać majątki na adwokatów. Małżeństwo, to nie zabawa w 'dom' z czasów przedszkola. Jak się do niego nie dojrzało, to nie powinno się pakować. Rozumiem sporo sytuacji, lecz rozwodowi od 'tak sobie', mówię nie.

Największym błędem, jaki popełniają dorośli, to bycie ze sobą na siłę. Właśnie na przykład na skutek dziecka.

Oczywiście można to zrozumieć... Każdy chce zapewnić dziecku normalny dom z dwojgiem rodziców i tak dalej i tak dalej lecz to się na dłuższą metę nie sprawdza. Widząc codziennie walkę, jaka toczy się pomiędzy rodzicami, słysząc codziennie kłótnie - dziecko i tak nie czuje się jak w normalnym domu, pełnym ciepła i miłości. A jak już dojdzie do pewnego wieku, dodatkowo obwinia się za to, iż poprzez niego rodzice męczą się ze sobą.

oprócz tego - taka postawa rodziców jest bardzo egoistyczna. Nie zdają sobie sprawy, jak duże problemy psychiczne może mieć dziecko, które wychowuje się w domu, w którym codziennie słyszy kłótnie. W którym rodzice są ze sobą na siłę, tylko z racji na nie...
Gdy dorośnie, może tak uparcie szukać miłości, ciepła, oparcia, iż będzie bardzo łatwo nim manipulować i je zastosować. Dodatkowo, jeżeli dziewczynka patrzy całe życie, jak tata bije matkę, nauczona jest tego, iż nie należy jej się szacunek, iż nie ma prawa głosu, iż mężczyzna jest ponad nią....

Warto tego uniknąć... Lepiej wychowywać dziecko samotnie, a w prawdziwej miłości, niż wspólnie, a w świecie wojny i awantur...



Oczywiście idealnie zdaję sobie sprawę, iż dziecko wychowywane tylko poprzez matkę/ojca również cierpi, lecz i tak odnoszę wrażenie, iż to jest mniejszy ból, niż w razie wychowywania się w domu, przepełnionym awanturami...
Znam to z autopsji i wiem dobrze, o czym mówię.
Niestety