szmaragdowe oczy co to jest
Definicja: Pamiętnej nocy- Na chwilę przed północą- Zdążyłeś powiedzieć – mój miły – SŁOWA, których.

Czy przydatne?

Co znaczy Szmaragdowe oczy

Słownik: Pamiętnej nocy-
Na chwilę przed północą-
Zdążyłeś powiedzieć – mój miły –
SŁOWA, których nie zapomnę.
Definicja:

SZMARAGDOWE OCZY.

Pamiętnej nocy-
Na chwilę przed północą-
Zdążyłeś powiedzieć – mój miły –
SŁOWA, których nie zapomnę.
Może, gdybyś wtedy nie przyszedł
Może nadal byłbyś ze mną

Może nadal pilibyśmy z tej samej filiżanki ulubioną herbatę
Może nuciłabym Ci do ucha słowa : Kocham Cię.
Może nadal trzymalibyśmy się za ręce i szli do mnie lub do Ciebie.
Może cieszyłabym się z tej róży, którą mi kupiłeś – tak bez okazji.
Może bylibyśmy teraz szczęśliwymi rodzicami
...................
A dzieci miałyby dom zbudowany na...
No właśnie, czy z pewnością zbudowany na miłości?!
Może gdybym potrafiła Cię lepiej poznać
Może zamiast głębokiego zapatrzenia w Twe szmaragdowe oczy
Byłabym w stanie wybaczyć Ci słowa, których być nie musiało.
ale, które odmieniły nasze życie..
Sprawiając, iż to co nas łączyło
Było słodką kroplą – niefortunnie –
W słonym morzu goryczy skąpaną.

Gdy „nie ma” już Ciebie przy mnie i dla mnie
>>ale tuli Cię inna – wyrozumialsza kobieta..
Coraz częściej popijam kawę z termosu i zastanawiam się...
......może..........
Gdyby Twoje oczy były koloru piwnego (... )
Tylko czy to już nie byłaby historia innej kobiety?...

Takie myśli towarzyszyły mi poprzez długie dni, miesiące...każdego ranka i każdego wieczoru aż ...pojawił się w moim życiu mężczyzna, który odmienił mnie i nauczył, jak cieszyć się każdą chwila. Ilekroć na Niego patrzę, przypomina mi się moje życie sprzed kilku lat wstecz, kiedy jeszcze byłam szczęśliwą kobietą u boku mężczyzny, którego kochałam. Tylko oczy ma moje – takie duże, bystre i PIWNE. Oprócz tego szczegółem, >>>>ale jakże ważnym, jest bardzo podobny do taty...Jako matka, ponieważ dostąpiłam tej wspaniałej łaski, wielokrotnie zastanawiam się, czy postępuję uczciwie.., nie ma dnia bym nie rozważała tego co zrobiłam...czy mój syn ( tak mówię mój, ponieważ nadal nie zna swego ojca, aczkolwiek przecież Go ma )...mnie kiedyś zrozumie?!..
Zawsze uwielbiałam podró iż. Ciągnęło mnie w świat. Dlatego dużo czasu spędziłam poza domem. Niejednokrotnie w wyjazdach zagranicznych. Nie było mnie długo i nikogo to nie dziwiło...takie były czasu, w których dojrzewałam...i zdobywałam doświadczenie i wiedzę, z miejsc do których czułam, ; iż muszę pojechać. Niczego dziś nie żałuję. Ani jednego wyjazdu i ani jednego powrotu. Mogłam przecież „tam” zostać, na obczyźnie, lecz nie...wybrałam mój państwo dla rodziny, Polskę. Mój syn urodził się w Irlandii. Teraz ma 3 latka. Na imię ma Piotr i na razie nie pyta, gdzie jest ojciec.
Bałam się powrotu do państwie. Bałam się konfrontacji „z przeszłością”.. lecz nie można bać się w nieskończoność. Choć do każdej sytuacji człowiek dojrzewa. Wszystko do nas przychodzi we właściwym czasie. Warto czekać i cieszyć się chwilą zarazem.

Byłeś, jesteś, będziesz. Było spotkanie, jest wspomnienie. Będzie, będzie jak zawsze. Mimo, ; iż pochodzimy z dwóch różnych światów; Jakaś siła pozwoliła na to spotkanie. Ta sama siła oddaliła nas od siebie. To mogły być Anioły, które chciały nam pomóc. Jednak nie to było naszym przeznaczeniem. Byłeś i już pozostaniesz - nie tylko w krainie wspomnień. Taka to Anielska siła! Siła miłości. Siła, która łączy dwa światy – miłości z cierpieniem.

Jak poznałam Sławka taka siła połączyła nas i wtedy myślałam, ; iż już nas nie opuści. W czasie gdy nasze losy były jak dwa bieguny. Nieprzychylne wiatry. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, a mimo to wiedziałam, że chcę Go poznać. Widziałam w Nim początkowo przyjaciela, bez którego później nie wyobrażałam sobie życia. Zakochałam się. Miłość jeżeli prawdziwa jest po części ślepa. Prawda. Może dlatego nie zwracałam na sporo rzeczy uwagi. Nie mówiłam o wszystkim, co mnie zabolało. Myślałam, ; iż to tylko chwilowe i ; iż to tylko drobne szczegóły. Szczegóły – no właśnie. Od słowa do słowa i tak nasze drogi się rozeszły...nie starałam się niczego naprawiać, ponieważ czułam się aż nadto skrzywdzona. Tak jakby uszło ze mnie całe powietrze i zanik był wszelkiej siły do walki...Nie było już w sumie o co walczyć.. o następne siniaki i gorzkie słowa. Nie widziałam wtedy lepszego wyjścia, jak tylko odejść. Wyjechać, gdzieś najdalej i już nie wracać. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, ; iż jestem w ciąży. To były pierwsze tygodnie. Nic nie mogłam zrobić, jak tylko uciec. Może już wtedy uchroniłam nas oboje. Pomogła mi Irlandia. Tam znalazłam schronienie, dobrych ludzi i ciepłe wyraz. Nie zakochałam się już drugi raz, nie potrafiłam mimo wszystko. Serce moje rozdarte nadal krwawiło nawet na odległość i nawet ze świadomością, ; iż noszę pod nim nowe życie. Moim największym szczęściem było dziecko, które poczęło się z miłości, jeszcze wtedy, kiedy pomiędzy nami było tak pięknie. Kiedy chodziliśmy do naszej ulubionej herbaciarni w każdy wolny wieczór i rozmawialiśmy o naszych uczuciach, o przyszłości, o wspólnym domu i o tym jak on będzie wyglądał.
Dom - każdy z nas ma już swój własny dom. Nie ten wspólny. Inny. Mieszkając na walizkach zapragnęłam nareszcie stabilizacji, pewnego gruntu pod nogami. Długo myślałam nad tym, gdzie zamieszkać. Chciałam zostać w państwie wiecznej zieleni, gdzie jest cisza i błogi spokój. Wydawało mi się, ; iż tego właśnie potrzebuję. Jednak nie mogłam drugi raz popełnić tego samego błędu, patrzeć na swoje dobro. Jak ciężko jest zrozumieć samego siebie? Czy to ja jestem inna czy wszyscy wokoło? Co złego jest w tym, ; iż człowiek kocha? Czy można kochać za bardzo, zbyt mocno? Czy miłość może sprawić, ; iż człowiek przestaje szanować siebie? Czy miłość może zabić we mnie moje jestestwo? Za cenę narcystycznej potrzeby bycia w centrum uwagi? Uważać trzeba na barwy wnętrza. Uważać, byśmy nie krzywdzili innych i siebie. Każdy dzień wystawia nas na próbę, by wychodzić mu naprzeciw. Zmierzać się z emocjami. Kochać mimo wszystko, ponieważ po to budzimy się codziennie. by stawać się lepszym – lepszym niż Narcyz. Wtedy, pod napływem tych myśli i emocji, które targały mym sercem, wiedziałam ; iż prawda jest najważniejsza. Nie można będąc dorosłym człowiekiem, tylko udawać ; iż nim się jest. Zapragnęłam o wszystkim zapomnieć i wrócić. Pomyślałam, ; iż może dam radę, ; iż wybaczę i uda nam się jeszcze zbudować ten nasz wspólny dom. Myliłam się.........., lub powiem inaczej ponownie stchórzyłam i boję się, ; iż moje życie to już zawsze będą tylko przystanki od stacji x do stacji y....Wracając do państwie rodzinnego z myślą, ; iż tak być powinno, ; iż powinnam była zrobić już wtedy jak dowiedziałam się o ciąży ( wtedy jednak nie miałam tyle odwagi ) , ufałam ; iż miłość, która była nie może tak zwyczajnie odejść. Jest przecież dziecko , jako owoc ten miłości. poprzez pierwsze dni pobytu w Polsce, zamieszkałam u rodziców, którzy zawsze byli ze mną. Bardzo ich kocham za wszystko. Nie ma słów, którymi mogłabym im za wszystko podziękować. Tacy są rodzice, nigdy od Ciebie nie odchodzą za daleko, nawet jeżeli tobie się wydaję, ; iż dzielą was spore odległości. Zapragnęłam, by nasze dziecko miało tak samo. Takich samych kochających je rodziców. SPÓŹNIŁAM się. Tak jakbym spóźniła się na najważniejszy pociąg mojego życia. Odjechał i nie ma już kolejnego. Nie ma...Sławek ułożył sobie już życie z inną kobietą. Dowiedziałam się o tym od naszej wspólnej przyjaciółki, którą przypadkiem spotkałam na placu zabaw. Była tam ze swoim 5 letnim dzieckiem, Patrykiem. Mój Piotruś bawił się z kolegą jak z najwspanialszym bratem. My miałyśmy czas, by porozmawiać. Kaśka powiedziała mi jak bardzo Sławek jest szczęśliwy. Ma dwoje dzieci i domek za miastem. Jego żona kocha go nad życie. Tworzą obraz wzorowej rodziny. Nie wiem dlaczego chciałam to wiedzieć, lecz zapytałam, czy chociaż raz o mnie zapytał...Kaśka, która miała z nim dobry kontakt - była poprzez Sławka regularnie zapraszana w gościnę, niestety powiedziała, ; iż od czasu, jak się rozstaliśmy, Sławek totalnie o mnie przestał mówić. Jakbym nie istniała. Przyznam szczerze, ; iż mnie to zabolało, lecz i pomogło podjąć decyzję. Kiedy Kaśka zapytała, jak mi się układa w Irlandii...opowiedziałam Jej historię, którą Ona mogłaby później, jeżeli taka okazja kiedykolwiek nastąpi, opowiedzieć Sławkowi. Mianowicie, ; iż ten mały chłopiec bawiący się z Jej synkiem , to mój synek. ; iż ma już 3 lata. ; iż nie jestem mężatką, a wdową. Tata Piotra zginął na statku, ponieważ był marynarzem i nie wrócił pewnego razu z wyprawy. ; iż aktualnie jestem na urlopie i wkrótce wracam do Irlandii, gdzie mam mieszkanie i życie, które powoli sobie układamy na nowo. Chociaż jest ciężko i nie wiem, czy kiedyś będzie nam lżej. Nie mogła mi w to wszystko uwierzyć..., ; iż tyle przykrości mnie spotkało. Nie chciałam się już z Kaśka umawiać w herbaciarni, nie dlatego aby nie spowodować dawnych wspomnień, lecz tak aby czasem nie przyznać się do tego co przed chwilą zrobiłam – do kłamstwa. Cierpiałam i nie chciałam cierpieć jeszcze bardziej. Kaśka tylko na do widzenia powiedziała, ; iż mój Piotr ma takie piękne oczy i z pewnością będzie mądrym człowiekiem, aczkolwiek najpierw nie będzie mu ( nam ) łatwo. Podziękowałam jej za wszystko i wróciłam do domu. Pobyłam jeszcze kilka dni z Rodzicami. Dzień, przed wyjazdem, chciałam zabrać Piotra do jednego z moich ulubionych miejsc w naszym miasteczku, na ciastko do herbaciarni. Dla mnie kawa, a dla Piotra herbatnik. Nie mogłam niestety spełnić i tego drobnego postanowienia. poprzez szybę zauważyłam, ; iż Sławek siedział w środku z całą rodziną i zrobiło mi się bardzo smutno, a zarazem cieszyłam się, ; iż jedno z nas ma szczęśliwą rodzinę, o jakiej śniło. Przesłałam Mu w duszy pozdrowienie, które zawierało przebaczenie i uśmiechnęłam się do Piotrusia, mówiąc : Kochanie Babcia i Dziadek na nas czekają. Po obiedzie pójdziemy na długi spacer. Pokaże Ci miasto, w którym mama się urodziła. I które z pewnością będziemy regularnie odwiedzać.
W Irlandii również regularnie chodzimy na spacery i coraz więcej rozmawiamy. Piotruś, nie pyta o Tatę. Raz tylko pokazałam mu zdjęcie Sławka, jak powiedział tato i zapytał, kto to taki...popłakałam się i odtąd nie zapytał ponownie. Jest bardzo mądrym człowiekiem i kocham go z całego serca, aczkolwiek nie mogę go kochać podwójnie, staram się. Liczę, ; iż może kiedyś mi wybaczy to co zrobiłam. W pokoju w okolicy mojej fotografii na komodzie jest tez zdjęcie Sławka. Czasami jak stanę pod drzwiami jego pokoju, słyszę jak mówi tato, jakby z nim rozmawiał, jakby pytał go o jakąś radę, jak mężczyzna mężczyznę. Wtedy idę do swojego pokoju i płaczę.. . Trzymam w ręku Twą fotografię ...sama nie wiem, dlaczego pojawia się smutek. Powinna być radość. Jednak coś zauważam. Twoje oczy łzawią. Czuję, jak zdjęcie robi się wilgotne. Płaczę wraz z Tobą. Równocześnie cieszę się, ponieważ mam wspomnienia i Piotra. Kiedy Ciebie poznałam – świeciło słońce. Kiedy „się żegnaliśmy” niebo jaśniało tysiącem gwiazd. Skąd zatem łzy ...przyszły wraz ze wyrazem ŻEGNAJ.

Sławkowi życzę, by jego dzieci kochały go nad życie. Kolor szmaragdowy jest kolorem dominującym w naszym domu. Na przemian z brązem. Syn regularnie zaprasza mnie na piknik, wśród cudownej zieleni delektujemy się herbatą albo kawą z termosu i bardzo się cieszę z każdego zaproszenia.