Hej, cierpiętnice, męczennice
w górę bicze
niech jęki poniosą się wśród ciszy
niech żywe rany niosą krew nieczystą
niech przerażenie zakwitnie
jak magnolie wiosną.

Hej cierpiętnice, w górę
i głowy i krzyk
podnieście ku słońcu
a to niech nie będzie dla was źródłem nadziei
niech wypali wam oczy
niech nie da wam pokrzepienia jeno sam ból najczystszy.

Hej, pomioty najpodlejsze
niech się wam nie śni niebo ani raj
niech się wam nie wydaje, że przejdziecie przez gaj
rozpaczy i skowytu rozrywanych dusz
rozrywanych szat na piersiach
pociętych jęzorami gniewu

Hej, wy, co pukacie od spodu
w samo dno piekła
niech nie przyjdzie wam do głowy
by o litość błagać
albo nie - błagajcie
ale wiary nie miejcie i palcie się... palcie...