Na zewnątrz słychać jak okowy mrozu
ściskają łodygi siłą wręcz nieludzką.
I wszystkie życiodajne ścinają im soki.
I po chwili jest cicho i biało, i pusto.
Tak i mnie ściskają zajadle i głucho,
jakby życie wydusić chciały ze mnie marne -
kiedyś przy mnie tylko myślami obecna -
spojrzenia Twych oczu spod rzęs Ci wypadłe.
ściskają łodygi siłą wręcz nieludzką.
I wszystkie życiodajne ścinają im soki.
I po chwili jest cicho i biało, i pusto.
Tak i mnie ściskają zajadle i głucho,
jakby życie wydusić chciały ze mnie marne -
kiedyś przy mnie tylko myślami obecna -
spojrzenia Twych oczu spod rzęs Ci wypadłe.
