Dotyk twojej dłoni. Słonej skóry drżenia.
Smutna wiatru pieśń przysiadła na oknie.
Ostatni wieczór sierpnia kona cicho w cieniach
i we mnie coś kona bezdomnie, samotnie.
Milczysz. Tak nagle dzisiaj poszarzało niebo
nie mogąc się pogodzić z czyjąś życia stratą.
Już noc się podnosi - ciężkie, czarne wieko.
Zobacz, nastał wrzesień. W nas umarło lato.
Smutna wiatru pieśń przysiadła na oknie.
Ostatni wieczór sierpnia kona cicho w cieniach
i we mnie coś kona bezdomnie, samotnie.
Milczysz. Tak nagle dzisiaj poszarzało niebo
nie mogąc się pogodzić z czyjąś życia stratą.
Już noc się podnosi - ciężkie, czarne wieko.
Zobacz, nastał wrzesień. W nas umarło lato.
Data powstania utworu: -
Autor: nieznany
Autor: nieznany
Inne utwory:
- Bol wżera się do środka łamiąc kości Przedziera się do mózgu
- W purpurze zachodzącego słońca, w mrocznej zieleni starego lasu
- obserwuje spokojnie. żałosne spojrzenie sztuczności. w tym świecie
- I wszystko sie skonczylo. Odszedles dokonales wyboru. I choc tak
- Sączyć się przez sitko Słony trzask kropli o dolną ściankę DRZWI
