Minęły lata
lecz obraz powraca
niezmiennie wyraźny
ból mój wzbogaca

z zamknietych łzami
zwierciadeł duszy
wylewa breję
wspomnień katuszy

osacza umysł
mami cierpliwie
na krawędź rozsądku
popycha leniwie

zimny i wrogi
wciąż niestrudzenie
gna moje zmysły
po utrapienie

każe powracać
w niechcianą przeszłość
i lizać rany
zabić swą grzeszność

to co się stało
wyryło ślad w duszy
lecz żyć trzeba nadal
ból - praca zagłuszy...