na ulicy pszenicznej gdzie niebo
szturcha łoskotem leniwych kół
a ckliwe latarnie jak zapałki
podtrzymują ciężkie powieki miasta
jakaś dziewczyna z jakimś chłopakiem
fałszują radośnie w takt pomylonych stóp
targają za siebie dowody tożsamości
narzuconej im przez sinobrodego piasta
nie znają się na modzie ulegają
chwilowej poezji która rankiem okaże się
nie na ich kieszenie w osobnych celach
już tam nauczą ich jak się hymn śpiewa
szturcha łoskotem leniwych kół
a ckliwe latarnie jak zapałki
podtrzymują ciężkie powieki miasta
jakaś dziewczyna z jakimś chłopakiem
fałszują radośnie w takt pomylonych stóp
targają za siebie dowody tożsamości
narzuconej im przez sinobrodego piasta
nie znają się na modzie ulegają
chwilowej poezji która rankiem okaże się
nie na ich kieszenie w osobnych celach
już tam nauczą ich jak się hymn śpiewa
Data powstania utworu: -
Autor: nieznany
Autor: nieznany
Inne utwory:
